Dziennik Gazeta Prawana logo

Złe idee, złe skutki

5 listopada 2007, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jan Rokita jest liderem konserwatywnego skrzydła PO, tym z jej polityków, któremu w powszechnym odczuciu najtrudniej było się rozstać z wizją szerokiej prawicowej koalicji i wspólnego z PiS reformowania Polski. Jego krótka wypowiedź w "Europie" pokazuje, jak wiele dzieli go dziś od jego onegdajszych politycznych przyjaciół. Przedstawiając ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego jako przykład siły podważającej klasyczne znaczenie demokratycznej polityki - łagodzenie tarć między elitami a masami - Rokita spycha je do kategorii niedotykalnych populistów. Wniosek jest prosty - Kaczyńskiemu udało się zniszczyć Leppera i Giertycha, ale sam zajął ich miejsce.

p

*

W demokracjach ludzie ubodzy więcej znaczą niż bogaci, przedstawiają przecież większość". Demokracja jest zatem władzą biednych. A jeśli demokracja jest władzą biednych, a więc tych, którzy mniej czasu poświęcają na kształcenie - w konsekwencji jest też władzą gorzej wykształconych. Te klasyczne konstatacje płynące z VI księgi "Polityki" stanowiły zawsze kłopot dla klasycznej myśli demokratycznej. Myśl ta na różne sposoby pragnęła złagodzić ich antyelitarne konsekwencje, dowodząc zwłaszcza, że liberalna kultura i liberalne - a więc oparte na idei cnoty - wychowanie mogą być istotnymi czynnikami tego złagodzenia.

Fenomen sposobu traktowania demokracji przez Jarosława Kaczyńskiego i bliskich mu intelektualistów (Ludwik Dorn, Zdzisław Krasnodębski etc.) polega na odwóceniu tej logiki. To co dla klasycznych demokratów było kłopotem, dla ideologów IV RP jest największą atrakcją płynącą z demokracji. Jeżeli emocje biednej większości można skierować przeciw bogatym - to demokratyczna władza winna być katalizatorem takiego procesu. Jeżeli kiepsko wykształcona większość może się poczuć oszukana i zdradzona przez intelektualistów - demokratyczna władza tym bardziej winna objaśnić ludowi naturę owego oszustwa i zdrady. Oba zadania władzy są zaś w dzisiejszej Polsce o tyle łatwiejsze do wykonania, że elita pieniądza nazbyt często ma korzenie w środowiskach kontrolowanych przez milicję czy handlarzy walutą sprzed sklepów Peweksu. Zaś duża część intelektualistów i artystów aż do nieprzyzwoitości rozwinęła zbiorową umiejętność wygodnego i dostatniego życia bez jakichś twórczych myśli lub ciekawych patentów.

A zatem opisywanie wojny Kaczyńskiego z elitą w kategoriach klęski obozu władzy jest pomyłką. Ta wojna była celem obozu władzy; swego czasu Ludwik Dorn ją nawet na łamach "Dziennika" niemal oficjalnie notyfikował. Cel ten został osiągnięty - jest to zatem sukces, a nie klęska dzisiejszej władzy. Jest kompletnie inną kwestią to, czy ów sukces władzy jest sukcesem Polski. Dziś jest już jasne, że nie. Po pierwsze - zwichnięta została wewnętrzna równowaga społeczna; nastąpiło coś na kształt zaostrzenia się walki klasowej będącej w sprzeczności ze słusznym postulatem społecznej solidarności. Po drugie - opór zaatakowanej elity zmniejsza szanse na reformę kluczowych instytucji, takich jak sądy, uniwersytety czy PAN, wzmacnia histerię antylustracyjną oraz podsyca wojenne ciągoty Trybunału Konstytucyjnego. Po trzecie - zagrożona elita zaczęła poszukiwać wsparcia za granicą, niejako przy okazji rujnując zewnętrzny autorytet i wizerunek państwa.

Zaiste trudno o bardziej opłakane skutki zastosowania jakiejś politycznej doktryny. Ale cóż! Złe idee mają swoje złe konsekwencje.

p

, ur. 1959, prawnik. W czasach PRL działacz opozycji demokratycznej, od 1989 roku poseł na Sejm, od 2001 członek Platformy Obywatelskiej. Wielokrotnie gościł na łamach "Europy", w kwietniu br. dyskutował z Hansem-Dietrichem Genscherem podczas Debaty Dziennika o stosunkach polsko-niemieckich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj