Dziennik Gazeta Prawana logo

Ateista - obywatel drugiej kategorii?

22 czerwca 2019, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ateizm. Ateista
Ateizm. Ateista/Shutterstock
To drugie podejście do rozmów o ateizmie. Poprzednio spotkaliśmy się kilkanaście lat temu. Jak przez ten czas zmienił się stosunek do osób niewierzących

Gdy w 2005 r. umarł Jan Paweł II, przez kraj przetoczyły się dyskusje o tym, w którą stronę pójdzie polski Kościół. Ówczesnych młodych ludzi zaczęto nazywać "pokoleniem JP II". Mimo że już wtedy nie brakowało wśród nich ateistów. Był to czas, gdy jakakolwiek krytyczna uwaga pod adresem papieża Polaka była odbierana jak bluźnierstwo. Słowa "nie płakałem po papieżu" elektryzowały większość, ale dla niektórych stały się ważnym wyznaniem.

"W przestrzeni publicznej jest się zobligowanym do deklarowania wiary, a przynajmniej uznania religii za ważny punkt odniesienia. Osoby religijne zaś nie muszą uznawać i akceptować ateizmu. Ten stan rzeczy jest traktowany jako naturalny i oczywisty, tymczasem przesłania on dotkliwą dyskryminację osób niewierzących (…). W Polsce dokona się istotna zmiana, gdy wierzący uwierzą w niewierzących i ich uszanują. Ale by tak się stało, ateiści muszą przestać się wstydzić swojego ateizmu i w większym stopniu zaistnieć w debacie publicznej" – pisał w wydanej dziewięć lat temu książce "Niezbędnik ateisty" Piotr Szumlewicz, socjolog, filozof i publicysta. Publikacja jest zbiorem rozmów z ludźmi, którzy nie wierzą w Boga. I opowiadają, co to dla nich oznacza. Kilka osób odmówiło wtedy autorowi, tłumacząc, że deklaracja niewiary mogłaby w ich środowisku naruszyć tabu, negatywnie wpłynąć na to, jak są postrzegane. – – ocenia dziś Piotr Szumlewicz.

Komu przeszkadza Matka Boska

– mówi Katarzyna Chmielewska. To nasze drugie podejście do rozmowy o ateizmie. Poprzednio spotkałyśmy się w tej sprawie kilkanaście lat temu. I teraz porównujemy, jak zmienił się w Polsce stosunek do osób niewierzących. Katarzyna opowiada historię jednego ze znajomych ateistów, który posłał dziecko do przedszkola Montessori. Z założenia otwartego na różnorodność myślenia. Rodzice zorganizowali tam jednak lekcje religii. Córka pary ateistów nie brała w nich udziału, za to uczestniczyła w dniu żołnierzy wyklętych, które zorganizowała placówka. Innym razem kolorowała obrazki z Matką Boską. Katarzyna mówi, że ateiści, którzy nie chcą ochrzcić dzieci, muszą mierzyć się z sugestiami w stylu: "Skoro nie wierzycie, to co wam zależy, w końcu wam i tak wszystko jedno?". W przypadku ślubu bywa też, że rodziny niepokoją się o to, co na brak ceremonii przed ołtarzem powiedzą dalsi krewni.

Jak przyznaje Katarzyna, kiedyś jako członkini redakcji "Bez dogmatu", pisma promującego humanistyczne wartości, była wojującą ateistką. Dziś wojuje znacznie mniej, choć poglądów nie zmieniła. – – wyjaśnia. Czasem słyszy argument: nie podoba się, zmień szkołę, zmień miasto, wyprowadź się. Zastanawia się jednak, dlaczego miałaby to zrobić? Czy ateista jest obywatelem drugiej kategorii? – – mówi Katarzyna.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj