Jak nieoficjalnie ustaliło Radio ZET zawiadomienie prezydent Gdańska dotyczy publicznego pochwalania przestępstwa. Zostało ono przyjęte w sobotę przez policjantów z wydziału dochodzeniowo-śledczego. Funkcjonariusze przesłali je do oceny kwalifikacji czynu prokuratorowi Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz.

Chodzi o wywiad byłego opozycjonisty w Radiu WNET w zeszłym tygodniu. Gwiazda pytany o groźby, m.in. śmierci, kierowane wobec prezydent Gdańska powiedział, że się im nie dziwi i nazwał władze miasta "filohitlerowcami". Przy takim zachowaniu prezydent Gdańska nie należy się dziwić, że takie groźby wystąpiły. Przecież ludziom się wątroba przewraca, jak patrzą na to co się dzieje" - mówił Gwiazda. "Uważam, że mają (autorzy gróźb - przyp. red.) moralne prawo wystąpić z groźbami, bo przy wyborach zostali najwyraźniej oszukani.

Obecnie prokuratura nadzoruje osiem postępowań związanych z groźbami pod adresem prezydent Gdańska. Dwie osoby usłyszały już zarzuty.

Do pierwszego incydentu związanego z grożeniem Aleksandrze Dulkiewicz, wówczas jeszcze pełniącej obowiązki prezydenta Gdańska, doszło pod koniec stycznia. Do gdańskiego magistratu przyszedł list zawierający groźby kierowane do niej i członka jej rodziny, w kopercie był też biały proszek. Urząd został na kilka godzin zamknięty. Na miejsce przybyły służby, w tym policja i sanepid. Analiza białego proszku wykazała, że była to mąka. Nad tą sprawą policjanci nadal pracują.

Od czasu tego zdarzenia Dulkiewicz towarzyszą ochroniarze.

13 stycznia wieczorem 27-letni Stefan W. podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Po napaści mężczyzna krzyczał: "Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz". Napastnik został zatrzymany, postawiono mu zarzut zabójstwa.

Paweł Adamowicz trafił do szpitala, gdzie następnego dnia zmarł.