Treść listu została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej miasta oraz w mediach społecznościowych m.in. na profilu marszałka.

"Wydarzenia ostatnich tygodni - siłowe zawłaszczenie przez rząd terenu Westerplatte, niedorzeczne zarzuty o pronazistowskie fascynacje władz Gdańska i jego mieszkańców, bezprzykładna nagonka na prezydent miasta Aleksandrę Dulkiewicz, wreszcie lawinowe groźby użycia wobec niej przemocy, a nawet pozbawienia życia - wszystko to nie pozwala mi dłużej milczeć (...) Przyszedł czas, aby powiedzieć: Dosyć! Są granice politycznej walki i właśnie zostały one przekroczone" - czytamy.

List ten jest reakcją na kontrowersyjne wypowiedzi na temat prezydent Gdańska, które padły z ust Krzysztofa Wyszkowskiego. Dotyczyły one jej życia prywatnego.

Więcej na ten temat tutaj>>>

Struk w swoim liście pisze, że wypowiedzi te budzą "gorycz i zawstydzenie" a także "nie mieszczą się w ramach debaty publicznej".

"To eksplozja nienawiści, gotowej uderzać na oślep. Odpowiedzieć na takie słowa może tylko wymiar sprawiedliwości. Niestety - wymiar sprawiedliwości, ministrowie, odpowiednie służby - wybierają wygodne milczenie" - stwierdza.

Swój apel kieruje zarówno do hierarchów kościoła katolickiego na Pomorzu, jak i kierownictwa mediów publicznych i prawicowych.

"Od hierarchów kościoła katolickiego na Pomorzu – biskupów Sławoja Leszka Głódzia i Ryszarda Kasyny oczekuję zabrania głosu w sprawie stygmatyzacji wiernych ich diecezji. Oczekuję, iż staną oni po stronie prawdy; oczekuję, iż jednoznacznie napiętnują zło i nienawiść, nawet jeśli stroją się one w pióra Orła Białego. Oczekuję, iż wypowiedzą się stanowczo i jednoznacznie.

Zwracam się do kierownictwa mediów publicznych i prawicowych: Dosyć! Są granice kłamstwa, manipulacji, stygmatyzacji, gry politycznej. Czy nie wystarczy jednej zbrodni? Dlaczego nie szukacie wielbicieli Hitlera i faszyzmu wewnątrz własnego obozu politycznego: w ruchach nacjonalistycznych, środowiskach antysemickich i kibolskich?

Apeluję do historyków i politologów uniwersyteckich, ale także tych pracujących w Instytucie Pamięci Narodowej: dajcie świadectwo prawdzie. Brońcie Gdańska i Pomorza przed absurdalnymi i jawnie kłamliwymi zarzutami" - czytamy.

Domaga się też reakcji ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS.

"Wreszcie domagam się, by stanowczo zabrzmiał głos faktycznego szefa obozu rządzącego - Jarosława Kaczyńskiego, którego śp. brat Lech mieszkał przez wiele lat na Pomorzu i który dobrze wie, jaka jest prawda o naszym patriotyzmie. Panie Prezesie! Proszę zakończyć tę nagonkę. Zdobywanie w ten sposób punktów wyborczych jest hańbą dla polskiej prawicy i Pana osobiście! Czy rzeczywiście chce Pan Polski, w której morderstwa są narzędziem rozstrzygania sporów politycznych?" - podsumowuje.

W piątek w budynku dawnego Gimnazjum Polskiego w Wolnym Mieście Gdańsk pod listem swoje podpisy złożyli m.in. prezydent Sopotu Jacek Karnowski, wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak oraz Piotr Adamowicz, dziennikarz, brat Pawła Adamowicza.