Dziennik Gazeta Prawana logo

USA naciskają na Polskę w sprawie białoruskich nawozów. Eksperci rozwiewają wątpliwości

dzisiaj, 11:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Aleksandr Łukaszenka i Donald Trump
USA naciskają w sprawie białoruskich nawozów. Eksperci: To nie wpłynie na obecność wojsk w Polsce/Shutterstock
Stany Zjednoczone naciskają na Polskę, Litwę i Ukrainę, by odblokowały tranzyt białoruskich nawozów potasowych, objętych unijnymi sankcjami. Choć sprawa wywołuje emocje, eksperci uspokajają: Waszyngton nie wykorzysta obecności swoich wojsk w Polsce jako karty przetargowej w tym sporze.

Stany Zjednoczone wystosowały do Polski, Litwy i Ukrainy nieoficjalne pismo. Departament Stanu prosi w nim o odblokowanie korytarzy transportowych dla białoruskiego giganta nawozowego – firmy Biełaruśkalij. Dokument wyciekł do mediów za sprawą Radia Wolna Europa.

Mimo amerykańskiego lobbingu, sytuacja prawna pozostaje jasna. Unia Europejska utrzymuje restrykcje wobec Mińska, a Ursula von der Leyen potwierdziła, że Bruksela nie widzi podstaw do zmiany tej polityki.

Czy wojsko jest kartą przetargową?

W przestrzeni publicznej pojawiły się obawy, czy USA nie wykorzystają kwestii bezpieczeństwa – w tym obecności swoich żołnierzy w Polsce – jako narzędzia nacisku. Eksperci kategorycznie odrzucają ten scenariusz.

Aleksander Olech z Baltic Defence College podkreśla, że jedyne, czego mogą chcieć Amerykanie, to wyrozumiałość dla opóźnień w dostawach sprzętu, ale nie wiążą tego z nawozami. Podobnego zdania jest Andrzej Dąbrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Twierdzi on, że podważanie obecności wojsk przez Donalda Trumpa byłoby sprzeczne z jego własnymi, jasnymi deklaracjami. Dlaczego nagle mieliby stawiać na szali swoje dobre imię i własną decyzję w imię interesu prywatnego? – pyta retorycznie ekspert.

Według analityków, cała sprawa ma charakter czysto biznesowy. USA traktują potaż jako surowiec krytyczny – kraj importuje ponad 90 proc. tego minerału, głównie z Kanady i Rosji.

Eksperci wskazują, że amerykańskie naciski nie wynikają z chęci odciągnięcia Mińska od Moskwy. To raczej próba zabezpieczenia dostaw, które leżą w prywatnym interesie administracji Trumpa. W polskiej racji stanu leży natomiast przekonanie Amerykanów, że tranzyt przez nasze terytorium jest po prostu nieopłacalny – logistyka drogowa jest zbyt mało wydajna, by zaspokoić potrzeby rynku.

Ryzyko przemytu i "rosyjski bypass"

Eksperci ostrzegają przed niebezpiecznym precedensem. Jeśli tranzyt ruszy, może dojść do sytuacji znanej z rynku ropy naftowej. Istnieje duże ryzyko, że pod płaszczykiem białoruskich nawozów na rynek trafią surowce pochodzenia rosyjskiego. Białoruś jest krajem stricte przemytniczym, w którym przemyt jest wmontowany w system państwowy – wyjaśnia Jakub Biernat, ekspert ds. Białorusi.

Umożliwienie tranzytu może więc niechcący dostarczyć "tlenu" rosyjskiej gospodarce, co bezpośrednio podważa skuteczność zachodnich sankcji. Polska i kraje bałtyckie stoją zatem przed trudnym zadaniem: muszą tłumaczyć sojusznikowi zza oceanu, że gra w nawozy może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj