1923 - 2004
Wybitny poeta amerykański. Największy rozgłos zyskał w drugiej połowie XX wieku - obsypany został wtedy licznymi i prestiżowymi nagrodami, m.in.: Nagrodą Pulitzera oraz Bollingena i Guggenheima. Wykładał na uniwersytetach, m.in. w Rochester i Georgetown. Oprócz zbiorów poetyckich - takich jak "The Hard Hours" (1967), "Million of Strange Shadows" (1977) czy "The Darkness and the Light" (2001) - wydał kilka tomów krytycznych, wśród których ważne jest zwłaszcza studium o W. H. Audenie, którego wpływ daje się dostrzec w poezji Hechta. Związany głównie z Nowym Jorkiem, pod koniec życia uzyskał tytuł Emerytowanego Kanclerza w Academy of American Poets w Waszyngtonie.
p
Wir haben ein Gesetz
Und nach den Gesetz er soll sterben*
Dym węgli wygasłych i po posiłku cmoknięcie,
Po rzecznym pstrągu z grilla, i gdy odchodzisz, by przejść się
Wzdłuż ścieżki zarośniętej paprocią, dokądkolwiek wiedzie,
Tak abyś tygodnie i światy całe był z dala od domu
I w pełni lata wśród wzgórz założył obóz
W spiżowym blasku gasnącego dnia.
Pamiętasz wcześniejszy spokojny dzień
W dzieciństwie, pamiętasz ów szczególny posiłek:
Kukurydziany placek z ogniska na letnim obozie,
Tego lata zgubiłeś się na przyrodniczej wyprawie
I bardziej, niż chciałbyś się przyznać, myślałeś o domu,
Nikt inny nie wie, dokąd myśl wędruje.
Piąty sierpnia, 1942.
Był ranek i było upalnie. Tego dnia
Wkroczyli o świcie strosząc karabiny do Domu
Dzieci Żydowskich i przerwali śniadanie
Z chleba ciemnego i zupy, sformowali ich w szereg,
I ściśniętych razem, prowadzili do szczególnego obozu.
Jakże często o tym obozie myślałeś,
Jakbyś dziwnym trafem sam był tam pędzony,
I o tych dzieciach, jak je zmuszano do marszu,
O Jolku, chorym na płuca, który miał równo pięć lat,
I jak mu kazali zostawić jedzenie i dowlec się
Wśród zbrojnych żołdaków do dalekiego miejsca.
Znów zbliża się sierpień. On ci myśleć każe
O rygorze udręk w tym obozie
Gdzie Jolka zesłano, o jego nędznym, przerwanym, jedzeniu,
O naelektryzowanych drutach, o wytatuowanym numerze
O niezwyczajnym zupełnie upale tego dnia
Gdy wszystkich zmuszono iść straszliwą drogą.
Czy to w czasie swej cichej, samotnej wycieczki,
Czy wśród tłumu, daleko, lub w bezpiecznym domu,
Będziesz pamiętał, bezradny, ten dzień
I ów smród dymu, i głośniki obozu.
Gdziekolwiek będziesz, Jolek będzie tam także,
Jego imię, niewymówione, przerwie ci posiłek.
Gotuj się przyjąć go w domu pewnego dnia,
Choć go zesłali do obozu i zabili tam,
On wejdzie, gdy będziesz siedział przy jedzeniu.
(Wiersz ten powstał pod wrażeniem utworu "Ostatnia droga Janusza Korczaka" Hanny Mortkowicz-Olczkowej, znanej krakowskiej pisarki (1905 - 1968). W przekładzie angielskim ukazał się w serii Anthology of Holocaust Literature (1973).
* motto: tłumaczenie Lutra z Ewangelii Św. Jana 19,7, gdzie Żydzi odpowiadają Piłatowi: "My mamy Prawo, a według prawa powinien On umrzeć"