Upadek Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa (SK Bank) w Wołominie to jedna z największych afer finansowych ostatnich lat. Udało nam się ustalić, że po prawie czterech latach pracy śledczych z Prokuratury Regionalnej w Warszawie i funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Katowic podejrzani zasiądą na ławie oskarżonych. Ich liczba jest imponująca.
- potwierdza nasze informacje prokurator Agnieszka Konopka-Zabłocka, rzecznik prasowy PR w Warszawie. Strata największego banku spółdzielczego, który upadł w 2015 r., na przestępczym procederze wynosi co najmniej 1,6 mld zł. Tyle udało się prokuratorom ustalić w oparciu o materiał dowodowy. Oskarżonym grozi od roku do 10 lat więzienia i kara grzywny. Akt oskarżenia liczy aż 684 strony, a materiał dowodowy wypełnia 361 tomów akt.
Chociaż na ławie oskarżonych zasiądzie ponad 90 osób, to z naszych ustaleń wynika, że prokuratorzy wyodrębnili kilkuosobową grupę, która była mózgiem całego procederu. Wśród nich są byli: prezes banku Jan B., wiceprezes Elżbieta K. czy Sławomir D., założyciel firmy deweloperskiej Dolcan, która była beneficjentem kredytów udzielanych przez SK Bank.
Na czym polegał mechanizm? Bank udzielał kredytów kilkudziesięciu podmiotom powiązanym z D. Udzielane finansowanie generowało bardzo wysokie koszty i konieczność zawiązywania coraz większych rezerw przez SK Bank. - mówi nasz informator. Działalność oskarżonych przyczyniła się do upadku nie tylko SK Banku, lecz także deweloperskiej spółki założonej przez Sławomira D.