Tak się kończy jazda "na pamięć". Zaspana kobieta pędząc swoim seicento po ulicach Łodzi nie zauważyła, że robotnicy rozkopali jezdnię. W panice wcisnęła hamulec w podłogę, ale było już za późno. Auto wskoczyło do wykopu.
Wyglądało to tak, jakby ziemia chciała pochłonąć samochód. Seicento wpasowało się dokładnie w wąski i głęboki dół. Na szczęście nieostrożna kobieta, choć staranowała metalowe ogrodzenie i solidnie poobijała auto, wyszła z tej przygody bez szwanku. Wydostała się z samochodu o własnych siłach.
Strażacy nie dali rady sami wyciągnąć auta. Musieli wezwać dźwig. Nieuważną łodziankę czeka teraz mandat od policji i najpewniej rachunek za rozbite ogrodzenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl