Komisja Europejska nie otrzymała jeszcze oficjalnego Krajowego Planu Odbudowy z Polski - przekazała korespondentce RMF FM rzeczniczka KE Marta Wieczorek. Dokument, który otrzymała Bruksela przed północą nie jest ostateczny. To tekst roboczy, którzy może być zmieniany i dyskutowany - informuje przedstawiciel Komisji Europejskiej, z którym rozmawiała reporterka.

Reklama

Otrzymaliśmy z Polski w piątek nowy plan, ale nie jest to jeszcze plan ostateczny, bo nie został wysłany w tym systemie. Rozumiem, że to dokument, który wciąż będzie dyskutowany z KE - mówi.

Wiceminister Waldemar Buda w czwartek tłumaczył, że Polska zostawiła sobie dwa tygodnie na dopracowanie KPO.

Komisja Europejska otrzymała na razie 13 ostatecznych planów. Ostatnimi państwami, które to zrobiły są Włochy, Belgia, Austria i Słowenia. Od kilkunastu dni Bruksela sygnalizuje jednak, że są kraje, które "nie wyrobią się" z przesłaniem ostatecznych dokumentów, tak więc obecnie mówi się, że nowy termin "dla marudzących" to połowa maja.

Od momentu złożenia ostatecznego planu zaczyna liczyć się dwumiesięczny termin, który Komisja Europejska ma na akceptację. Jeżeli Polska później przedstawi plan, to będzie on później przyjęty przez KE, a od tego momentu aczyna się miesięczny termin na decyzję, którą podjąć ma Rada UE. Wszelkie opóźnienia mogą więc oznaczać, ze zaliczka (13 proc. kwoty) także może zostać wypłacona później.

Fundusz Odbudowy to zestaw dotacji i pożyczek, które mają wspomóc państwa Unii Europejskiej w wychodzeniu po kryzysie gospodarczym wywołanym pandemią koronawirusa. Łącznie fundusz Next Generation EU to 750 mld euro dla wszystkich państw członkowskich.

Polsce w ramach funduszu należy się 23 mld euro w dotacjach oraz 34 mld euro pożyczek. Warunkiem otrzymania dotacji jest właśnie złożenie Krajowego Planu Odbudowy oraz ratyfikacja decyzji unijnych liderów o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej.

W Polsce wokół Krajowego Planu Odbudowy i Funduszu Odbudowy od kilku tygodni toczy się polityczna debata.