- Emocje jestem w stanie zrozumieć. Na pewno nie jest to sytuacja komfortowa, kiedy ktoś zagłusza czyjeś wystąpienie. Z uwagi na siwą głowę pani Traczyk-Stawskiej, na jej przeszłość, historię, biografię, jej pewnie wolno używać słów, które politykom by nie wypadało - ocenił Fogiel w programie "Tłit" w wp.pl..

Reklama

Przemówienie Traczyk-Stawskiej zagłuszane było przez odbywającą się nieopodal kontrmanifestację środowisk narodowych, podczas której przemawiał szef stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Wówczas Traczyk-Stawska zwróciła się bezpośrednio do niego: - Milcz, głupi chłopie, milcz, chamie skończony! Ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, która jest Polską, ale także z Europy, bo Europa to także moja matka - powiedziała.

Fogiel był dopytywany, czy podobała mu się niedzielna aktywność narodowców.

"To nie jest sprawa Prawa i Sprawiedliwości"

- Z jednej strony mamy narodowców, którzy z Prawem i Sprawiedliwością specjalnie (nic) wspólnego nie mają, z drugiej strony mamy panią Wandę Traczyk-Stawską, godną szacunku weterankę Powstania Warszawskiego, która jednak - jak sądzę - również obraziłaby się, gdyby twierdzić, że ma coś wspólnego z Prawem i Sprawiedliwością, biorąc pod uwagę jej liczne, publiczne wystąpienia w kwestiach już politycznych. Naprawdę to nie jest sprawa Prawa i Sprawiedliwości - powiedział Fogiel.