Szef rządu w kolejnym odcinku swojego podcastu najwięcej uwagi poświęcił sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Wskazywał, że mamy tam do czynienia ze zorganizowaną prowokacją Alaksandra Łukaszenki. "Niestety wiemy, do czego są zdolni dyktatorzy ze wschodu, bo mogliśmy to zaobserwować w Gruzji i na Ukrainie" - dodał, przywołując słowa b. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. "Teraz przyszedł dla nas czas wielkiego sprawdzianu, dlatego tak ważna jest nasza stanowcza i twarda odpowiedź" - mówił.

Reklama

Podkreślał, że w takich momentach zadaniem rządu jest, by działać, bo stawką jest bezpieczeństwo obywateli. - Chcę wszystkich zapewnić, że cokolwiek się wydarzy, zrobimy wszystko, by polska granica była bezpieczna. To jest nasz najświętszy obowiązek - podkreślił.

""Bądźcie ostrożni i krytyczni"

Szef rządu zastanawiał się też dlaczego reżim Łukaszenki zdecydował się na wywołanie kryzysu migracyjnego. Ocenił, że zapewne istnieje jakiś cel ekonomiczny, ale też - dodał - jest to odwet za to, że Polska podobnie jak cała wspólnota europejska opowiedziała się za demokratycznymi przemianami na Białorusi oraz za sankcje nałożone na Mińsk.

- Jednak to tylko element większego celu politycznego, choć raczej powinienem powiedzieć neoimperialnego. To z czym mamy do czynienia jest imperializmem w czystej postaci. Decyzje zostały podjęte na Kremlu, a podstawowym celem jest dalsze osłabianie i rozbijanie UE.

Morawiecki zwracał też uwagę, że w wojnie hybrydowej walka toczy się przede wszystkim na polu informacyjnym. Mówił, że białoruskie służby wpuszczają zmanipulowane zdjęcia i filmy w medialny obieg. Jak zaznaczył takich materiałów są już dziesiątki, a będzie ich zapewne więcej. - Bądźcie ostrożni i krytyczni w ich ocenie. To sposób Łukaszenki, który ma nas skłócić, wywołać histerie i społeczne niepokoje - ostrzegł.

Przypomniał też, że Polska chciała zapewnić potrzebującym na granicy realną pomoc, wysyłając konwoje humanitarne. Białoruskie służby jednak - zaznaczył - nie wpuściły tych ciężarówek na swoje terytorium. Zapewnił, że ciężarówki z żywnością i namiotami cały czas są gotowe, ale "Łukaszenka działa jak gangster".

Reklama

- Jemu kompletnie nie zależy na ludziach koczujących przy granicy, jemu zależy wyłącznie na eskalacji kryzysu - powiedział premier. Podkreślił, że z tego powodu cała UE musi mówić jednym głosem. - Teraz - dodał - ważne są dalsze działania dyplomatyczne przy zamykaniu kolejnych kanałów przerzutu migrantów na Białoruś.

"Jesteśmy z was dumni"

Premier zapewniał, że jest w stałym kontakcie z szefową KE Ursulą von der Leyen oraz innymi unijnymi przywódcami i przekazał, że wszyscy zgadzają się, iż należy niezwłocznie podjąć działania na rzecz zabezpieczenia zewnętrznej granicy UE. - Ale na ten moment cała odpowiedzialność spoczęła na Polsce i krajach bałtyckich. Atak na nasze granice możemy odeprzeć tylko własnymi siłami, dlatego bezpieczeństwa polskiej granicy strzegą ramię w ramię funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji, żołnierze Wojska Polskiego i WOT. Robią to z pełnym poświęceniem - powiedział i dziękował wszystkim funkcjonariuszom, a także im kierownictwu.

- Jesteśmy z was dumni i jesteśmy wam wdzięczni. Macie nasze pełne wsparcie i macie wielkie poparcie Polaków - podkreślił.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie podkreślają, że to efekt celowych działań reżimu Alaksandra Łukaszenki, który instrumentalnie wykorzystuje migrantów, w odpowiedzi na sankcje.

Od 2 września, w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Ma to związek z presją migracyjną ze strony Białorusi, która prowadzi wojnę hybrydową, używając do tego migrantów.

W poniedziałek duża grupa migrantów przeszła po stronie białoruskiej w kierunku granicy z Polską. Migranci zgromadzili się w okolicach Kuźnicy. Resort obrony narodowej poinformował tego dnia, że służbom MSWiA i żołnierzom udało się zatrzymać pierwszą masową próbę przekroczenia granicy. Migranci stworzyli obozowisko w rejonie Kuźnicy, pilnowani są przez służby białoruskie. Po polskiej stronie powstaje specjalna zapora, która ma uniemożliwić nielegalne przedostawanie się migrantów na teren Polski i UE.