Bąkiewicz w piątek wieczorem przed stołecznym ratuszem zaprezentował hasło i plakat tegorocznego Marszu. Na plakacie oprócz hasła i informacji o miejscu i dacie przemarszu, na tle biało-czerwonej flagi umieszczono polskiego kawalerzystę na koniu z wzniesioną szablą przed uderzeniem w rosyjskiego piechura z czerwoną literą Z na czapce.
Organizatorzy pytani o sprzeciw ratusza do organizowanego przez nich pochodu zapewnili, że Marsz jako impreza cykliczna nie będzie potrzebował zgody miasta. Stowarzyszenie co piątek organizuje teraz w stolicy "Marsz", by miał on taki status prawny, który nie będzie mógł zostać zaskarżony przez władze stolicy.
- - mówił Bąkiewicz.
- - kontynuował.
Podczas prezentacji plakatu podkreślił, że mamy do czynienia z odradzającym się imperializmem rosyjskim. - - dodał. Wskazując plakat Marszu powiedział m.in., że Rosja to jest hegemonia siły, brutalności i nienawiści.
Wydarzenie cykliczne czy też nie?
Kilka tygodni temu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnił o podtrzymaniu swojego stanowiska, iż Marsz Niepodległości nie może być traktowany, jako wydarzenie cykliczne, a organizujący go narodowcy nie mogą mieć preferencji. Mówił, że listopadowe święto niepodległości jest świętem dla nas wszystkich, a były takie lata, że , choć przyznał, że rok temu było spokojniej, .
W jego ocenie przebieg ubiegłorocznego marszu był spokojny, bo miasto podjęło działania sądowe.
W ubiegłym roku władze stolicy zaskarżyły decyzję wojewody mazowieckiego o rejestracji cyklicznego wydarzenia Marsz Niepodległości. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił ją, uwzględniając odwołanie warszawskiego ratusza w tej sprawie. Wojewoda i organizator Marszu Niepodległości złożyli zażalenia na decyzję Sądu Okręgowego, a Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił je.
Ostatecznie marsz odbył się - za jego organizację odpowiadały środowiska narodowe, jednak - aby umożliwić jego legalne przejście – szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk zdecydował o nadaniu mu statusu formalnego zgromadzenia organizowanego przez władze publiczne.
Aleksander Główczewski