Dwa miesiące przed wyborami, gdy właśnie rusza scyfryzowany rejestr wyborców, szef resortu zdrowia wyświadczył obozowi rządzącemu niedźwiedzią przysługę. Nikt już nie mówi o tym, że patologię na rynku receptomatów trzeba ukrócić, a wypisywanie leków bez konsultacji lekarskiej ucywilizować.
Media alarmują za to – słusznie – że minister Adam Niedzielski zagląda w nasze recepty. Takie działanie rujnuje zaufanie nie tylko do szeroko rozumianej cyfryzacji. To dewastuje zaufanie do władz. Niejeden pomyśli: skoro polityk może sprawdzić i ogłosić publicznie, jakie biorę leki, to może też podpatrzeć np., jakie mam długi albo jakie płacę podatki.
Od dwóch lat w Polsce kwitnie sprzedaż recept przez internet. Po serii publikacji (DGP pisze o problemie od stycznia) Ministerstwo Zdrowia wprowadziło limity na recepty oraz ograniczenia dotyczące wypisywania leków o dużym potencjale uzależniającym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|