Trump, prawdopodobny rywal Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, podczas sobotniego wiecu w Karolinie Południowej zagroził, że gdy ponownie zostanie wybrany, nie będzie chronił przed potencjalną rosyjską agresją krajów NATO, które nie wypełniają swych zobowiązań finansowych wobec Sojuszu.

Reklama

Sugerowałbym, aby nie przywiązywać nadmiernego znaczenia do słów wypowiadanych w czasie wiecu wyborczego i to jeszcze w sposób trochę anegdotyczny. Ale ta wypowiedź niewątpliwie podkopuje po pierwsze - zaufanie świata demokratycznego do roli Stanów Zjednoczonych, jako przywódcy, a po drugie może być odbierana, jako słowa, które podważają gwarancję tego, że NATO będzie zawsze działało zgodnie z naszymi polskimi, ale nie tylko polskimi, oczekiwaniami: jako obrońca wolności tej części świata - powiedział Komorowski.

"Trump ma 'pewną rację za sobą'"

Zdaniem byłego prezydenta, Trump ma "pewną rację za sobą". - Jest potrzeba przekonywania, albo wymuszania, na europejskich sojusznikach w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego większego partycypowania w kosztach utrzymania wspólnego systemu obronnego. Stany Zjednoczone mają słusznie pretensje o to, że najbogatsze kraje europejskie nie partycypują na poziomie 2 procent PKB na obronność, jak kiedyś Sojusz to uchwalił - powiedział.

Komorowski dodał, że Polska pod względem wydatków na obronność "była i jest w porządku". Powiedział, że w 2001 roku, gdy był ministrem obrony narodowej, wprowadzone zostały regulacje ustawowe, które zagwarantowały 2 procent PKB na obronę Polski.

Powinniśmy zawsze zabiegać o spoistość Sojuszu Północnoatlantyckiego, zawsze starać się utrzymać Stany Zjednoczone w roli lidera świata zachodniego. Dla nas najważniejsze jest to, by Stany Zjednoczone były gotowe do udzielenia wsparcia militarnego Europie, a szczególnie Europie Wschodniej - powiedział b. prezydent.

Komorowski w poniedziałek wieczorem uczestniczył w debacie z cyklu "Senat blisko obywatela. Co jest ważne dla Polski?", którą zorganizowała w bielskim Ratuszu senator Agnieszka Gorgoń-Komor.