W ciągu kilku godzin wydobyto z tego miejsca prawie 400 fragmentów szkieletów trzech lub czterech osób, o czym poinformowano m.in. białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Prokurator IPN Radosław Ignatiew zadecydował, że zbadać trzeba także najbliższe sąsiedztwo tego miejsca, by stwierdzić czy w ziemi nie ma szczątków innych ofiar. Według IPN, w tym miejscu mogły być chowane zwłoki osób zamordowanych w miejscowym Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa. Śledczy nie wykluczają jednak, że mogą to być jakieś pochówki z okresu wojny. Szczegóły zostaną ustalone po badaniach DNA.