MARIUSZ NOWIK: W jaki sposób tropi się średniowieczne grody? Przydają się do tego jakieś policyjne metody?

KRZYSZTOF BABIŃSKI: Można powiedzieć, że zaczyna się od zbierania dowodów. Przeglądałem wyniki prac archeologicznych i artykuły z badań prowadzonych w okolicy Łomży. Znalazłem informację, że w 1967 roku całkiem niedaleko od mojego odkrycia, naukowcy natknęli się na obiekt, który prawdopodobnie był grodziskiem. Badania jednak zarzucono, więc nie udało się potwierdzić, czy rzeczywiście chodziło o ślady osadnictwa, czy może o nietypowe ukształtowanie terenu. Ten trop dał mi jednak sporo do myślenia. Coś mi podpowiadało, że niemożliwością byłoby, aby grodzisko na Starej Łomży, od którego wywodzi się dzisiejsza Łomża, było jedyne w okolicy. Tym bardziej, że od północy musiało być narażone na częste wizyty wrogo nastawionych sąsiadów – Jaćwingów, Prusów i Litwinów.

Jak trafiłeś na swoje grodzisko? Jeździłeś po okolicy i wypatrywałeś podejrzanych usypisk albo wałów?

Jeszcze kilka lat temu musiałbym pewnie tak zrobić. Teraz z pomocą przyszła mi technologia. Analizowałem w internecie fotografie satelitarne obszarów położonych nad Narwią. Bardzo przydatna okazała się nakładka LIDAR (Light Detection and Ranking), dzięki której teren wygląda jak przeskanowany laserem. Dokładnie widać wtedy zagłębienia, nierówności – i tak właśnie dostrzegłem zarys wałów. Tak naprawdę na „lidarowej” mapie gród widać było jak na dłoni, ale z pewnością bym go przeoczył, gdybym nie wiedział, czego szukam. W życiu bym się nie domyślił, że w tym miejscu stała osada, bo dziś nic na to nie wskazuje. Pozostałości wałów, na których wznosiła się palisada, i majdanu, gdzie toczyło się grodowe życie, dokładnie skrywa gęsty zagajnik.

Co to mogło być za osiedle? Bardzo łatwo można znaleźć tu kawałki potłuczonych naczyń. Coś mówią nam te stare skorupy?

Archeolodzy, którym pokazałem znalezione kawałki ceramiki, twierdzą, że grodzisko może mieć nawet 1000 lat. Wskazują na to charakterystyczne zdobienia odciśnięte na glinie. Znaczyłoby to, że możemy mieć do czynienia z warownią wzniesioną dla obrony grodu w Starej Łomży. Osiedla takie strzegły przepraw przez Narew i powstawały między wiekiem XI a XIII, gdy utrwalała się na tych terenach władza książąt mazowieckich. Wokół jest więcej podobnych grodzisk – choćby w oddalonym o kilkanaście kilometrów Nowogrodzie u ujścia Pisy, w Małym Płocku czy w Samborach nad Biebrzą. Jestem jednak przekonany, że o wiele więcej podobnych osad wciąż czeka na odkrycie. Problem w tym, że nie ma o nich żadnych wzmianek w średniowiecznych zapiskach.

Znalazłeś jakieś tropy w historycznych źródłach na temat tego odkrycia?

Niestety, nie, ale przypuszczam, że gród był częścią większego systemu obronnego. Niewykluczone też, że miały tu miejsce jakieś gwałtowne wydarzenia. Na niektórych kawałkach ceramiki widać ciemne plamy, jakby ślady po pożarze. Poza tym tuż pod powierzchnią ziemi łatwo można znaleźć nieregularne kawałki wypalonej gliny, co również może sugerować, że osada doszczętnie spłonęła. Grodzisko może skrywać interesującą historię, jednak oglądanie samych potłuczonych garnków niewiele nam powie. Warto zorganizować tutaj porządne badania terenowe, ale na to potrzeba pieniędzy. Archeolodzy, z którymi o tym rozmawiałem, rozkładają ręce.

Czego jeszcze, oprócz ceramiki, należałoby się tutaj spodziewać? Jeśli strażnica, to może broń...

Nie liczyłbym na miecze lub hełmy, bo żelazo było zbyt drogim materiałem, by nawet po zużyciu po prostu wyrzucać je na śmietnik. Natomiast groty do strzał, jakieś narzędzia, ozdoby, może nawet monety zostawione przez kupców z ciągnącego się opodal szlaku handlowego – to już prędzej. A jeśli mamy tu gród, to obok może być cmentarzysko. W okolicy, wzdłuż Narwi, może kryć się więcej podobnych „perełek”.

Może ich też poszukasz?

Wydaje mi się, że niedaleko stąd namierzyłem dwa kolejne nieznane grodziska. Na razie to tajemnica, muszę najpierw sprawdzić te tropy. Pojadę tam, pogrzebię w kretowiskach... Kto wie, może szykuje się kolejne odkrycie...