Instytut Pamięci Narodowej w Białymstoku nie ujawnia, kto jest autorem tych zdjęć ani w jaki sposób prokuratorzy weszli w ich posiadanie. Nie wiadomo, czyje ciała wykopują pilnowani przez sowieckich żołnierzy jeńcy, nie wiadomo też, kiedy wykonano te fotografie. IPN przypuszcza jednak, że przedstawiają ekshumację prowadzoną w miejscowości Lida, przedwojennym mieście polskim, teraz leżącym w Białorusi.

Niewykluczone, że tam właśnie pochowano kilkuset żołnierzy Armii Krajowej aresztowanych i rozstrzelanych w 1945 roku przez Rosjan w czasie obławy augustowskiej, nazywanej również Małym Katyniem.

Co widać na zdjęciach? Prokuratorzy zdecydowali się ujawnić tylko dwa, ponieważ pozostałe - jak wyjaśnia rzecznik białostockiego IPN Tomasz Danilecki w rozmowie z dziennik.pl - są zbyt drastyczne, przedstawiają między innymi nagie ciała ekshumowanych ofiar. Na jednej z fotografii uwieczniono grupę jeńców niemieckich otwierających masową mogiłę. Pilnują ich żołnierze rosyjscy. Nieco dalej stoją cywile, prawdopodobnie okoliczni mieszkańcy, niektórzy zasłaniają nos i usta. Na drugim zdjęciu widać odpoczywających jeńców niemieckich, a tle oficer Armii Czerwonej w grupie innych żołnierzy oraz cywilów ogląda ułożone na betonowym "stole" ciało jednej z ofiar. Przyglądają się temu również kobiety i dzieci.

Według Instytutu Pamięci Narodowej betonowe platformy są prawdopodobnie elementami przykoszarowej strzelnicy. To pozwala sądzić, że fotografie zostały wykonane na poligonie w Lidzie, gdzie - jak ustalił IPN w toku śledztwa - na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku czerwonoarmiści prawdopodobnie rozstrzelali grupę kilkuset Polaków.

Niewykluczone jednak, że zdjęcia przedstawiają jakąś inną ekshumację, na przykład ofiar Holokaustu. Dlatego prokuratorzy szukają osób, które mogłyby pomóc w ustaleniu okoliczności tych wydarzeń. Apelują również do krewnych ofiar obławy augustowskiej o zgłaszanie się do białostockiego oddziału IPN. Pracownicy Instytutu pobiorą od nich wymaz z wewnętrznej ścianki policzka, czyli genetyczny materiał porównawczy, dzięki któremu będzie można potem próbować ustalić tożsamość ekshumowanych ofiar. DNA rodzin żołnierzy AK zostanie przekazane do tworzonej w Szczecinie Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów.

IPN na razie zbiera dokumenty, zeznania świadków, szuka krewnych osób zaginionych w czasie obławy augustowskiej. Gdy prokuratorzy skompletują już niezbędne materiały i zdobędą pewność, że na poligonie w Lidzie rozstrzelano Polaków, wystąpią do Białorusi o pomoc w ustaleniu miejsca pochówku, a także o możliwość przeprowadzenia ekshumacji.

CZYTAJ TAKŻE:

Jak ustala się tożsamość rozstrzelanych ofiar? Genetyk wyjaśnia >>>

Ekshumacje na Powązkach. "Komuniści hańbili ofiary. Chowali je w niemieckich mundurach" >>>