Naziemne nadawanie TV Trwam zamierza rozpocząć od transmisji mszy św. na Jasnej Górze. Obecnie trwają gorączkowe prace nad tym, by transmisja z Częstochowy przebiegła bez żadnych zakłóceń. A nawet jeśli coś pójdzie nie tak, to dla stacji o. Rydzyka to będzie ważny moment. 

Jego niszowa telewizja z dnia na dzień stanie się ogólnopolskim kanałem - bezpłatnym i dostępnym teoretycznie dla 99 proc. Polaków (w praktyce z DVB-T korzysta ok 30 proc. Polaków)  - tak jak TVP, TVN, Polsat i niemal 20 innych stacji dostępnych w ramach naziemnej telewizji cyfrowej. 

To z nimi mają walczyć o widza redemptoryści z Torunia. Najbliższe miesiące będą dla stacji sprawdzianem. - Naszym celem jest dotarcie do jak największej liczby Polaków, w tym przede wszystkich do osób potrzebujących duchowego wsparcia, modlitwy, ale też poczucia bycia we wspólnocie - mówi Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowa fundacji Lux Veritatis i dodaje, że w tym gronie zjadą się m.in. o pacjenci szpitali, oraz podopieczni hospicjów czy domów opieki.

- A także ludzie wykluczeni społecznie, którzy z uwagi na swój status materialny nie są w zasięgu zainteresowania mediów mainstreamowych, no chyba że przed wyborami. Cieszy nas także, że będziemy mogli dotrzeć do tych mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości, którzy ze względu na bariery techniczne nie mieli dostępu do sygnału naszej stacji - mówi dyrektor finansowa Lux Veritatis.

Widzów bez wątpienia przybędzie. Do tej pory udziały TV Trwam w rynku oscylowały wokół 0,1 proc, tymczasem najsłabsza w ofercie telewizji naziemnej TVP Kultura miała w zeszłym roku sześć razy większą widownię.

Właściciele stacji liczą, że przyciągnie ona nie tylko społeczność skupioną wokół TV Trwam czy Radia Maryja. - Mamy nadzieję, że do grona naszych widzów dołączą także osoby, które po zapoznaniu się z naszą ofertą programową oraz – a może przede wszystkim - z treściami naszych audycji informacyjnych, społecznych, edukacyjnych będą chciały je skonfrontować z przekazem innych nadawców - mówi Lidia Kochanowicz-Mańk.

Ramówka TV Trwam na razie nie ulegnie drastycznym zmianom, bo - jak zapowiadają jej przedstawiciele - program kanału jest akceptowany i ma swoją wierną widownię. Rozszerzona zostanie oferta dla młodzieży o programy realizowane przez samych zainteresowanych. Będzie też więcej informacji. Stacja rozpisała też konkurs na scenariusz serialu. Ale nie został on jeszcze rozstrzygnięty. Prac przyszło ponoć wiele, nie tylko z Polski. - Po wyłonieniu najlepszego scenariusza, a może nawet kilku, telewizję Trwam czeka nowatorskie zadanie własnej produkcji. To wszystko przed nami - zapowiada Kochanowicz-Mańk.

Choć właściciele stacji zapewniają, że start TV Trwam na multipleksie nie jest rozpatrywany w kategoriach biznesowych, to nie oznacza to rezygnacji z walki o rynek reklamy. Ale reklamodawcy będą starannie filtrowani. Stacja nie zamierza też nadawać bloków w środku programów.

- Czujemy się odpowiedzialni za odpowiedni dobór treści reklamowych i zgodnie z oczekiwaniami naszych telewidzów – chronimy ich przed szumem reklamowym, który występuje w innych programach –mówi  Kochanowicz-Mańk. Reklamowych cenników nie ujawnia.

Ale widz naziemnej telewizji cyfrowej nie jest dla reklamodawców tak atrakcyjny, jak ten, który korzysta z kablówek lub platform. To grupa o najmniej zasobnym portfelu. Z ostatniego raportu AGB NAM wynika, że wśród odbiorców telewizji naziemnej przeważają osoby samotne lub małe rodziny ze wsi i małych miast.