- Może dobrze się stało, bo nie mamy już żadnego osobistego interesu. Sprawa poruszyła serca bardzo wielu osób i to jest dobry moment, żeby zacząć dyskusję. Najwyższy czas, by napisać dobry projekt społeczny, który pozwoli na odpartyjnienie mediów, zapewnienie im finansowania i podniesienie jakości - mówi nam Agnieszka Odorowicz.

Rada nadzorcza TVP odrzuciła kandydaturę nie tylko szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale też Jacka Wekslera, twórcy TVP Kultura i byłego wiceministra kultury, a także Roberta Kozaka, byłego dziennikarza i szefa oddziału polskiego BBC. Żadne z nich nie będzie miało szansy opowiedzieć członkom rady o swojej wizji TVP w bezpośredniej rozmowie. 

Postanowili jednak wykorzystać negatywną dla siebie decyzję do - jak sami twierdzą - zainicjowania pierwszej od kilku lat, poważnej debaty na temat mediów publicznych.

Cała trójka przyznaje, że impulsem do działania był dla nich list Obywateli Kultury, którzy zaprotestowali przeciwko decyzji rady oraz "partyjnemu zawłaszczaniu TVP", a także głos prezydenta Bronisława Komorowskiego, który publicznie oświadczył, że jest zaniepokojony pominięciem kandydatów związanych z obszarem kultury już na początkowym etapie konkursu. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

****

To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia dyskusja na temat kształtu i zadań oraz funkcjonowania mediów publicznych w Polsce. Przez ostatnich kilkanaście lat odbyło się ich wiele. Podobnie jak wiele było już projektów ustawy medialnej. Gruntownej reformy jak nie było, tak nie ma. Dlatego trudno się spodziewać, że zwołana ad hoc inicjatywa pod przewodnictwem Agnieszki Odorowicz zakończy się inaczej.

Kozak na pytanie, dlaczego tym razem miałoby się udać, odpowiada enigmatycznie, że takie są wymogi demokracji, że w końcu musi się coś zmienić. Odorowicz zaś zapewnia, że będzie szukać poparcia politycznego wszędzie, gdzie się da: - Ustawa o kinematografii była debatowana przez 10 lat, co nie znaczy, że trzeba było tego zaprzestać i odpuścić.