Wyścig o to, kto wyprodukuje najmniejsze litery, rozpoczął się w 1990 roku. Wtedy to dwóch naukowców zatrudnionych przez IBM użyło skaningowego mikroskopu tunelowego, by umieścić atomy ksenonu na niklowej powierzchni. Utworzyli w ten sposób napis "IBM" o wysokości 5 nanometrów.

Wydawało się, że rekord zostanie szybko pobity. Jednak układanie atomów okazało się trudniejsze, niż się początkowo wydawało. Dopiero w zeszłym roku Japończykom udało się stworzyć literki, które mierzyły 1,5 milimetra. Teraz wynik ten został wyrównany przez dwóch fizyków ze Stanford University.

Zastosowana przez nich technika jest znacznie bardziej skomplikowana niż "trywialne" układanie atomu w wybrany wzorek. Otóż wymyślili oni sposób tworzenia mikroskopijnej wielkości obrazów... hologramowych. O co chodzi? Najpierw fizycy zaczęli od klasycznego ułożenia molekuł tlenku węgla (CO) na podkładzie z miedzi. Atomy tworzyły skomplikowany wzór z pustym miejscem w środku. Następnie przez miedź przepuszczano elektrony, które odbijając się od CO tworzyły fale. I te właśnie fale układały się w zadane literki.

Prosta wersja tego opisu brzmi następująco. - Wyobraźmy sobie, że miedź to płytkie naczynie z wodą, do którego wkładamy głazy (tlenek węgla) - opisuje jeden z naukowców - fale odbijają się od skał i tworzą określone kształty. Jeśli zaś odpowiednio rozłożymy skały, powstanie między nimi zadany wzór. Na przykład litery.

Stosując tę technikę, naukowcom udało się na razie napisać dwie litery - S i U. Całe dokonanie zostało opisane na łamach najnowszego numeru pisma "Nature Nanotechnology".