Rolnicy bronią swoich interesów, wskazując na szkody, jakie drapieżniki wyrządzają w ich hodowlach.

115 organizacji ekologicznych podpisało się pod wspólnym listem do sekretarza rolnictwa Toma Vilsacka, w którym apelują o rozwiązanie Wildlife Services. W tym samym czasie Vilsack otrzymał podobny list od farmerów, którzy skarżą się, że straty owiec, kóz i bydła padających ofiarą dzikich zwierząt sięgają 125 mln dolarów rocznie. Ich zdaniem bez pomocy WS byłyby one nawet trzy razy wyższe.

Obrońcy praw zwierząt narzekają na bezwzględne i niepotrzebne wybijanie dzikich zwierząt, które służy tylko i wyłącznie ochronie interesów rolników. Ich zdaniem w wielu przypadkach inne, nieszkodliwe dla populacji drapieżników metody były równie skuteczne. W 2007 z rąk funkcjonariuszy Wildlife Services zginęły 121 524 drapieżniki, których większość, bo ponad 90 tys. to kojoty. Ale często zabija się też inne zwierzęta, na przykład kruki i szopy. Metody stosowane przez WS takie jak zasadzanie pułapek, trucie i strzelanie z helikoptera prowadzą także do przypadkowych śmierci zwierząt objętych ochroną. W 2007 roku zabitych zostało 551 niedźwiedzi i 340 wilków.