Marcinkiewicz: Przepraszam za zamieszanie
"Przepraszam za zamieszanie. Nie ja je wywołałem" - pisze na blogu Kazimierz Marcinkiewicz. Od kilku dni media huczą o jego rozwodzie i nowym związku. Choć były premier przyznaje, że sam wysłał tabloidowi zdjęcia z młodą ukochaną, to jednocześnie skarży się: "Wczoraj przyleciałem do Warszawy razem z moją narzeczoną. Od wieczora nie opuszczali nas fotoreporterzy. Dziś od rana jeździ za mną czarne bmw".
- Z życia półprywatnego wyższych sfer
- Polityczny koniec Marcinkiewicza?
- Były premier nie potrafił zachować pozorów
- Olejnik: I kto dziś jest cieniasem?
- Marcinkiewicz: Lubię się bawić
- "Marcinkiewicz to chwiejna paskuda!"
- Kim jest nowa miłość Marcinkiewicza?
- Gawryluk: Sukces zepsuł Marcinkiewicza
- Być w skórze Marcinkiewicza
- Marcinkiewicz najlepszym następcą Tuska
- Los Marcinkiewicza zależy od alimentów
- Piłka: Marcinkiewicz wyrzekł się zasad
- Czy Marcinkiewicz pomyślał o dzieciach?
- Marcinkiewicz: Dajcie spokój mej partnerce
- Grzeczna dziewczynka niegrzecznego premiera
- "M jak Marcinkiewicz"
- "Marcinkiewicz to polityczna Jola Rutowicz"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dramatyczny wpis Kazimierz Marcinkiewicz zaczyna cytatem z Ryszarda Kapuścińskiego: "Współczesne media przypominają czasem narkomana - tak jak on, żeby istnieć, musi pobierać narkotyk, tak one, żeby utrzymywać się na rynku, muszą wstrzykiwać w swoje żyły coraz więcej szoku, wstrząsu, horroru”.
"Od kilku lat fotoreporterzy tabloidow co jakiś czas śledzą moje życie. Miałem pecha, że jeden z nich zrobił zdjęcia w sklepie jubilerskim, a sprzedawcy powiedzieli, że kupowałem pierścionek. Nigdy nie kłamię, więc się do tego przyznałem, choć chciałem zachować dyskrecję przynajmniej do rozwodu" - pisze były szef rządu. I oskarża "Super Express", że rozpoczął "ostrą jazdę bez trzymanki". To właśnie ten tabloid jako pierwszy napisał o rozwodzie.
"Zgodziłem się udzielić wywiadu i przesłać zdjęcia za obietnice zakończenia sprawy. Niestety, <Super Express> nie dotrzymał słowa" - pisze Marcinkiewicz. "W poniedziałek zamiast uzgodnionego kończącego wszystko wywiadu zamiescił zmyślony, totalnie kłamliwy tekst o mojej Mamie. Sprawdziłem: nikt z mojej rodziny nie udzielał jakichkolwiek wypowiedzi Super Expresowi" - żali się były premier.
"Cała historia przez tyle dni opisywana, była wyssana z palca przez tabloid za wszelka cenę goniący za sensacją. Gazeta wykreowała moją <wojnę z rodziną>" - pisze dalej Marcinkiewicz i dodaje, że sprawa zostanie skierowana do sądu.
"Byłem premierem, ale dziś jestem prywatną osobą pracujacą na własny rachunek, nie pełnię żadnej funkcji publicznej. Już ponoszę konsekwencje, a nawet straty, bowiem część klientów i znajomych nie chce znaleźć się na pierwszych stronach byle jakiej kolorowej gazety. Niepowetowane straty ponoszą też wszystkie osoby, które kocham. Wiem, bo codziennie utrzymuję z nimi kontakt" - wyznaje Marcinkiewicz.
"Wiem, że w ostatecznym rachunku za jakiś czas przed sądem obronię się, wiem, że wygram. Mam siłę, by poradzić sobie z tak wielką agresją. Mam też nadzieję, że poradzą sobie moi najbliżsi, staram się im pomóc. A tym, którzy dziś szafują wyrokami, życzę jednego dnia z paparazzi" - kończy Kazimierz Marcinkiewicz.
O rozwodzie mówią wszyscy
Historia rozwodu Marcinkiewicza była i jest bardzo szeroko komentowana - także w DZIENNIKU, gdzie pisali o niej między innymi Piotr Zaremba, Piotr Gursztyn, Monika Olejnik, Marcin Król i Zuzanna Dąbrowska. Ekspremier kieruje do komentatorów dramatyczne pytania:
"Od znajomych dowiaduję się o bardzo krytycznych wypowiedziach można by rzec <topowych> dziennikarzy. To ciekawe, dlaczego właśnie tym razem poważni dziennikarze, doskonale znający sposób działania <Super Expresu>, tym razem dają wiarę tym bzdurom, które się tam ukazują? Dlaczego, znając mój telefon, tym razem nawet nie pytają mnie o zdanie?".
Wpis Marcinkiewicza sprawia wrażenie pisanego w pośpiechu, nieco chaotycznego. Kończy się skierowanymi do "osób, które kocham" przeprosinami.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!