Odwołanie Krzysztofa przez ludzi, których kwalifikacje i dorobek predestynują co najwyżej do szlachetnej funkcji asystenta posła ludowo-narodowego, to oczywiście granda. Ale... Gwizdać pod oknem tych cynicznych frędzli (proszę sobie koniecznie sprawdzić, co to takiego "ozdobny frędzel przy pasie opasającym kontusz", dobra?)... Wyrażać bezradność...

Co gorsza, Krzyśka znam, to jeszcze wyjdzie na obronę swoich przed nie swoimi, a chodzi przecież tylko o obronę porządnych przed nieporządnymi... O, gdyby tak wkroczyć w długim czarnym płaszczu i tylko warknąć: "Frędzle, wyp....", a jakby któryś wił się u kolan, to pomóc kopniakiem, subtelnie, ale władczo...! Język władzy i chamstwa to Oni rozumieją dobrze. Język gwizdany to dla nich chińszczyzna.

Krótko mówiąc, co robić? Nad stolicą słońce, jak w Palermo, syn zdążył do szkoły, po gościach zostały niezłe ciasteczka, odkryłem nowy, wspaniały sklep z winami - a człowiek nic, tylko rozmyśla o Polsce, nawet w poniedziałek rano.