Wzmacnia je dęta w moim odczuciu kontrowersja wokół świeckiego rytuału pogrzebu, na który zdecydował się Zmarły. (Prawdziwa kontrowersja zaczęłaby się wówczas, kiedy pragnąłby pogrzebu katolickiego).
Nie pomylę się chyba oceniając, że . I w tym "jak najlepiej" zawierają się również życzenia zbawienia duszy. Nawet niewierzący albo wierzący bardzo niezdecydowanie ma trudność w odmawianiu innym nadziei życia wiecznego. A gdyby nawet ta formuła o wiecznym życiu miała być oderwana od smutnych realiów, to "zbawienie" należy traktować jako wyraz uznania (z czyjej strony - Pana Boga? Kościoła? mgławicowej wspólnoty dobrych ludzi? - to inna sprawa).
Profesor Religa miałby być pozbawiony tej premii uznaniowej za poświęcone ludziom życie? No nie, i (jeżeli naprawdę jest) do stanięcia twarzą w twarz z Bogiem, co dobry chrześcijanin.
Zgodnie z tą samą intuicją uważamy, że gdyby tylko Religa chciał pogrzebu katolickiego, powinien go dostać.
Tak to odruchowo rozumiemy, albo coś źle wyczuwam tzw. psychikę zbiorową.