Jarosław Kaczyński wygra wybory i to doprowadzi nas do odzyskania niepodległości - mówi poeta, ale jednocześnie widzi sporo zagrożeń.

Ja bardzo mu tego życzę, żeby wygrał - byleby tylko nie wygrał za wysoko. Mam nadzieję, że wygra ostrożnie, skromnie, z rozwagą - uzyska trzydzieści kilka do czterdziestu procent i nie będzie rządził. PiS będzie jeszcze silniejszą niż dotychczas opozycją – to będzie bardzo korzystne dla sprawy narodowej. Ale jeśli w wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego uzyska 51 procent głosów - o to już będzie niedobrze. Zacznie się wściekła nagonka tutejszych wewnętrznych Moskali (...) Będą demoliberalne manifestacje i awantury, będą wrzaski gwałconych przez faszystów feministek, potem ktoś podpali jakąś synagogę, ktoś wysadzi w powietrze jakiś tutejszy sowiecki pomnik i, wreszcie, w imię obrony demokracji oraz w imię walki z polskim terroryzmem zostaną wezwane siły porządkowe, rosyjskie i niemieckie. Węgrom mogli, z wściekłością, pozwolić, ale nam nie pozwolą, bo niepodległa Polska oznaczałaby teraz wywrócenie całego rusko-pruskiego porządku w środku Europy. A jeśli PiS uzyska 75 procent - to wtedy trochę poczekają, trochę się przyjrzą, a potem spróbują zabić Jarosława Kaczyńskiego - rozwija swoją analizę Jarosław Marek Rymkiewicz.

Poeta przekonuje, że mord polityczny jest przecież od wieków używany, jako rozwiązywanie problemów politycznych.

Kiedy to się zaczęło? Prawdopodobnie gdzieś w czasach Iwana Groźnego, który zabił swojego syna, ale może wcześniej - już w czasach najazdów tatarskich, kiedy imperium, jeszcze nieistniejące, a więc raczej jego idea wchłonęła w siebie krew dzikich najeźdźców, dzikich hord idących od Bajkału, od Morza Azowskiego i Morza Czarnego. Może wymieńmy kilka najsłynniejszych ofiar, dla nas najważniejszych, polskich albo zaplątanych fatalnie w sprawę polską. Dymitr Samozwaniec i jego żona caryca Maryna Mniszchówna nie umarli własną śmiercią. Król Stanisław August też nie umarł własną śmiercią. Podobnie wielki książę Konstanty i jego żona Joanna księżna łowicka. Podobnie generał Władysław Sikorski. Podobnie król Stefan Batory, choć akurat w tym wypadku nie wiadomo, komu zależało na tej śmierci. I wreszcie prezydent Lech Kaczyński - kończy wyliczanie Rymkiewicz.