Nie przewiduję w najbliższej przyszłości, by na Ukrainie mogła powstać stała, stabilna, liberalna demokracja. Nie ma do tego podstaw. Liberalna demokracja może się zdarzyć, ale jako przypadek, jako cud - mówił w TOK FM prof. Radosław Markowski. Socjolog nie zostawił suchej nitki na żadnej ze stron konfliktu. Jego zdaniem ostatnie 20 lat to seria porażek demokratyzacji kraju. Zarówno elity polityczne, jak i obywatele powinni przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, dlaczego żaden z sześciu prezydentów kompletnie się nie sprawdził, podstawowe reguły gry, państwa prawa, po prostu nie zadziałały - mówił Janinie Paradowskiej.

Dlaczego tak się stało? Nie chodzi o samą religię, ale całą wiązkę przyczyn. Brak tradycji oświeceniowej, brak kultury kontraktu, poczucia, że to wspólnota, a nie jednostka, jest podstawą ładu - wyjaśniał socjolog z PAN. Brakuje też "odpowiedzialnych obywateli", którzy rozliczaliby władzę.

Dlatego, zdaniem Markowskiego, najlepszym lekarstwem na suację na Ukrainie byłby silny lider z wizją - ktoś, kto zachowywałby się jak Viktor Orban. To nie musi być od razu zachodnioeuropejska demokracja. To może być system, w którym oświecony lider widzi, co trzeba zrobić przez dwa, trzy pokolenia - podsumował.