Szczyt NATO w Newport będzie początkiem zmiany polityki Sojuszu. Taką opinię wyraził w Jedynce doradca prezydenta do spraw międzynarodowych, profesor Roman Kuźniar. Powiedział on, że rozpoczynający się 4 września szczyt podejmie decyzję o stopniowym wzmacnianiu infrastruktury NATO na wypadek kryzysu na Wschodzie. Zajmie się też sprawą stacjonowania w Polsce sił Paktu.

Profesor podkreślił, że najważniejsza jest polityczna i infrastrukturalna spójność NATO tak, aby było zdolne do reakcji na kryzys na Wschodzie. Sojusz powinien jednak zmienić dyslokację sił, gdyż nie jest ona przystosowana do obecnej sytuacji. Gość Jedynki wyraził zdziwienie stanowiskiem Niemiec, które sprzeciwiają się takiej zmianie. Podkreślił, że wbrew stanowisku Berlina, nowe rozmieszczenie sił nie będzie sprzeczne z umową, zawartą z Rosją w 1997 roku. Zakłada ona bowiem zmianę dyslokacji sił w wypadku zmiany środowiska bezpieczeństwa Sojuszu. Środowisko to zmieniło się po rosyjskiej agresji na Ukrainę, a poza tym Rosja pogwałciła szereg zasad, wymienionych w porozumieniu. sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa. Poza tym Rosja pogwałciła wiele postanowień porozumień, zawartych z Paktem Północnoatlantyckim.

Doradca prezydenta powiedział, że Unia Europejska przywiązuje zbyt małą wagę do konfliktu na Ukrainie. Dodał, że wielu zachodnich polityków nie wyciąga nauki z pierwszej i drugiej wojny światowej, których rocznice teraz obchodzimy. Roman Kuźniar pozytywnie ocenił włączenie się Niemiec w wysiłki, zmierzające do zakończenia konfliktu. Jego zdaniem, Berlin "luzuje" Polskę, która była krytykowana za zaangażowanie w sprawę Ukrainy. Istnieją jednak wątpliwości co do tego, czy zaangażowanie Berlina jest szczere.

Niemcy są bowiem gospodarczo powiązane z Rosją i wykazują pewne zrozumienie dla jej polityki w Europie wschodniej. Zdaniem profesora Kuźniara, dobrze się stało, że polski minister spraw zagranicznych nie uczestniczył w niedawnych rozmowach w Berlinie, gdyż zakończyły się one fiaskiem.

Roman Kuźniar powiedział, że trzeba zdecydowanie powstrzymywać agresywne zapędy Rosji. Nie oznacza to jednak, że kraj ten chce wywołać trzecią wojnę światową. Zdaniem Kuźniara, prezydent Rosji Władimir Putin dąży do objęcia swoją władzą ziem, które uważa za rosyjskie. Gość Jedynki podkreślił, że nie można się zgodzić na odbudowę rosyjskiej strefy wpływów. Tylko stanowczością, a nie ustępstwami można osiągnąć zadowalające efekty - powiedział doradca prezydenta.