Dla znawców polityki to był blamaż. W ten sposób weekendowy występ programowy Magdaleny Ogórek ocenił Norbert Maliszewski. Ekspert od marketingu politycznego uważa, że lewicowa kandydatka na prezydenta jest przejawem pop-polityki. Jej program to zbiór wyników badań marketingowych, a sama Ogórek ucieka przed pytaniami dziennikarzy. Wygląda to trochę jakby osoba o talentach aktorskich próbowała wcielić się w rolę prezydenta.

Norbert Maliszewski uważa, że paradoksalnie taka taktyka może dać kilka procent więcej w wyborach. To dlatego, że ludzie interesujący się polityką będą mocno krytykować Magdalenę Ogórek. Tymczasem pozostałym wyborcom może być jej żal. Znajdą się też tacy ludzi, którzy zagłosują na nią "na złość" pozostałym.
Zdaniem Maliszewskiego na takiej taktyce Sojusz Lewicy Demokratycznej może zyskać poparcie osób mniej zainteresowanych polityką. Niemniej nie ma szans na zwycięstwo w wyborach, gdyż obywatele nie będą jej widzieli jako osoby, która może prowadzić poważne rozmowy ze światowymi mężami stanu.

ZOBACZ TAKŻE: Magdalena Ogórek zaprezentowała swój program. "Żal mi jej">>>