- Miniony rok był pobudką dla NATO i krajów Zachodu, które zapomniały, że mają w sąsiedztwie duże państwo, bywające agresywne politycznie i militarnie - mówi Juliusz Sabak.

NATO odzyskuje świadomość tego, po co powstało jako sojusz obronny, a rozbudowa na Wschód wymaga też wzmocnienia działań na wschodniej flance, jak podkreśla przy tym. I dodaje, mobilizację Sojuszu widać między innymi w planie rozlokowania sił w sześciu państwach Europy Wschodniej, a także w planach umieszczenia w tej części kontynentu magazynów z amerykańskim sprzętem wojskowym.

W opinii redaktora Defence24, to wyraźny sygnał o przesuwaniu granicy aktywności NATO, ponieważ dotychczas podobne magazyny znajdowały się w Niemczech.

- Pięć tysięcy żołnierzy przeszkolonych w szybkim działaniu to znacząca siła - zaznacza Juliusz Sabak. Nie chodzi jednak o siły, które będą działać samodzielnie. Mają one tylko wspierać kraje z obrzeża NATO w przypadku ataku zewnątrz bądź innych sytuacji kryzysowych.

- Szpica ma być pierwszą linią obrony i przeciwdziałania, miejscowo aplikowaną szczepionką w przypadku pojawienia się problemu - podsumowuje ekspert.

CZYTAJ TEŻ: NATO umacnia wschodnią flankę. 5 tys. żołnierzy i 6 krajów w szpicy >>>