Jego zdaniem, Europa wkroczyła w bardzo istotny moment w swojej historii, w którym musi odpowiedzieć sobie na pytanie o przyszły kształt Unii. To kolejny już głos, mówiący o potrzebie reform we Wspólnocie.

Jak mówi ekspert, siła populistów bierze się z rozczarowania dotychczasowymi podziałami politycznymi i z kryzysu zarówno na prawej jak i na lewej stronie sceny politycznej na Zachodzie. W wielu krajach Zachodu jest dominujące poczucie, że kraj albo Unia Europejska, nie jest w stanie zapewnić podstawowych elementów bezpieczeństwa społecznego. Może tutaj chodzić o gospodarkę, wojsko, bezpieczeństwo granic. Mamy więc znacznie szerszy kryzys Zachodu, a powodem dla którego populiści mają się dobrze, jest poczucie wśród ludzi, że kraj zawiódł w jakiejś ważnej dziedzinie - podkreśla Mitchell.

Zdaniem eksperta, Unii nie grozi rozpad, ale Wspólnota będzie musiała zastanowić się nad poważnymi zmianami, bo dotychczasowe modele nie zdały egzaminu. Patrząc na debatę w samej Unii, będzie to przede wszystkim debata na temat tego, w jaki sposób będą wyglądały stosunki najsilniejszych Niemiec z resztą Europy. I chodzi głównie o kwestie gospodarcze. Kryzys w strefie euro pokazał, że gdy są silne Niemcy, które eksportują oraz słabsze gospodarki, oparte głównie na konsumpcji albo na żądaniach społecznych, to taki model nie może przetrwać - mówi dyrektor CEPA w rozmowie z Polskim Radiem.

Wczoraj w Warszawie gościł brytyjski premier David Cameron. Z polskimi władzami rozmawiał o zaproponowanych przez Londyn reformach Unii. Miałyby one być warunkiem, by Wielka Brytania nie wychodziła z Unii.