W ocenie prof. Chwedoruka, podczas marszu ugrupowań opozycyjnych w Warszawie, nie było słychać "rewolucyjnie nowych treści", ale manifestacja różniła się od tych organizowanych cyklicznie w 2016 roku i symbolizowanych głównie przez Komitet Obrony Demokracji.

Politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego argumentował, że tamte pikiety koncentrowały się głównie na "dezawuowaniu prawa PiS do sprawowania rządów" i wokół problematyki Trybunału Konstytucyjnego.

- To trafiało mniej czy bardziej, ale w próżnię, co przyczyniło się do katastrofy opozycji, która umożliwiła zmiany polityczne – przejęcie hegemonii przez PO i środowisko Grzegorza Schetyny. Jeśli posłuchamy dzisiejszych wystąpień polityków Platformy, to one były bardzo wyraźnie spójne – można powiedzieć, że Platforma przyjęła "strategię minimum": PiS jest atakowane w jedynym obszarze, w którym PO czy opozycja może powiedzieć, że czuje poparcie większości – to jest kwestia relacji Polski z UE. Do tego dochodzi kwestia samorządu lokalnego i recenzowanie rządzących  – ocenił prof. Chwedoruk.

Jego zdaniem to właśnie strategia "wojny o wszystko", o czym mówił podczas manifestacji b. prezes TK prof. Jerzy Stępień, doprowadziła opozycję "na pogranicze katastrofy". Wg prof. Chwedoruka, właśnie zmiana strategii PO, jaka wynika z dzisiejszych wypowiedzi polityków partii, była jednym z czynników powodujących wzrost poparcia w sondażach dla tego ugrupowania.

Politolog przypomniał, że przed rokiem podczas manifestacji panowała zupełnie inna hierarchia ugrupowań – KOD jako uniwersalny ruch społeczny przed "złymi partiami politycznymi", potem Nowoczesna – która miała być nową siłą, potem PO. - Teraz nastąpiło dokładne odwrócenie hierarchii – jest PO, potem mniejsze partie i prawie niezauważalny KOD w tle. To pokazuje totalną zmianę  – ocenił prof. Chwedoruk.

Politolog był pytany przez PAP, dlaczego liderzy mniejszych ugrupowań opozycyjnych nie odnieśli się w swoich wystąpieniach podczas marszu do słów lidera PO, o potrzebie tworzenia wspólnych wyborczych list opozycji. Wg prof. Chwedoruka, propozycja Schetyny wyartykułowana w sposób "bardzo dyplomatyczny" była "prostym dyktatem". - To znaczy "jeśli chcecie wejść do samorządów i potem ewentualnie do Sejmu, to musicie startować z naszych list, albo zawrzeć z nami koalicję na naszych warunkach". W naturalny sposób liderzy partii opozycyjnych nie mogą przyjąć publicznie tej diagnozy, bo biorąc pod uwagę dysproporcje sondażowe, natychmiast przyznają, że są "petentami", a to w polityce jest zawsze trudne i dyskomfortowe – analizował politolog.

W jego opinii sobotnie wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odnoszące się do marszu, pokazuje, że ugrupowanie "zaczyna sobie zdawać sprawę, że ma do czynienia z nową sytuacją" na scenie partii opozycyjnych - gdzie głównym oponentem nie będzie KOD, który był "wygodnym dla PiS przeciwnikiem – kumulującym wszystkie wady opozycji, a nie posiadający jej atutów".

- PiS szedł do wyborów z hasłami zmiany – to stało się jednym z najważniejszych czynników przyciągnięcia przez PiS niekonserwatywnych wyborców, którzy pomogli wygrać, a teraz to PiS jakby używa konserwatywnej, w sensie postawy, argumentacji. Tzn. "brońmy tego, co już osiągnęliśmy"– 500Plus, płaca minimalna, reforma edukacyjna – opisywał prof. Chwedoruk, odnosząc się do wypowiedzi Kaczyńskiego.

- To też może pokazywać nową taktykę partii rządzącej, że skoro to Platforma – dużo bardziej pragmatyczny i elastyczny przeciwnik niż KOD i Nowoczesna staje się rywalem – to trzeba zmienić trochę sposób działania i argumentację. Nie tylko mówić o kolejnych reformach, ale też odwołać się do argumentu obrony własnych zdobyczy i tego że "oni wrócą", ze wszystkimi tego konsekwencjami  – dodał politolog.

Wg prof. Chwedoruka obecna rywalizacja PiS i PO "jest to już chyba jednak rywalizacja dwóch bliższych sobie potencjałem obozów politycznych i trochę symetrycznie reagujących".

Wg politologa, obecnie PO próbuje - podobnie jak wcześniej PiS, co okazało się sukcesem ugrupowania – być "konfederacją niezadowolonych" i sięga po różne, często bardzo odległe organizacje, jak np. Związek Nauczycielstwa Polskiego. - To pokazuje pragmatyzm nowego kierownictwa PO i że rywalizacja z takim podmiotem będzie dla PiS trudniejsza (…) To dla rządzących wymaga przemyślenia własnej strategii i bez wątpienia ponownej konsolidacji własnego obozu politycznego – podsumował prof. Chwedoruk.