Karolina Baca-Pogorzelska: Atomowa schizofrenia

W ostatnich miesiącach decyzja o  tym, czy będziemy mieć elektrownię atomową, zależała od tego, jaki mamy dzień tygodnia albo dla kogo akurat wypowiadają się przedstawiciele Ministerstwa Energii.

wróć do artykułu
  • ~t
    (2017-08-08 09:39)
    Pierwotna decyzja była pod rzadami Edwarda Gierka. Prawie natychmiast opracowano plany i połozono fundamenty pod budynki. Potem wskutek obalenia komunizmu i stanu wojennego wszystko poszło w zapomnienie. To bardzo dobrze dla kolejnych nierządów, bo takim tematem trzeba oszczędnie gospodarować jeszcze 50 lat.
  • ~malek
    (2017-08-08 10:53)
    Czarne jest białe znaczy węgiel jest ok?
  • ~Nikodem
    (2017-08-08 13:06)
    "Baca z bacą kłócą się pod Pałacem Kultury, co jest wyższe Giewont czy PKiM....." Dowcip stary, ale myślenie autorki artykułu to samo. Toć nie idzie o to czy budować, czy nie budować. Istotą jest na czyjej technologii i z kim. Autorka ..."widzi przedstawienie a nie widzi istoty rzeczy"... Czas zajrzeć do Kanta i poczytać jego rozmyślania o tym jak rzeczy mają się do siebie. W poważnym dziennikarstwie to konieczne miła pani !
  • ~specjalista
    (2017-08-08 19:29)
    Z biomasy odpadowej z polskiego rolnictwa oraz bioodpadów z przetwórstwa można spokojnie osiągnąć 3-4 GW mocy elektrycznej w biogazowniach, co wykazują szacunki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Gdyby te biogazownie pracowały w szczycie od 6 do 22ej (a mogą bo produkowany w nocy biogaz może być z łatwością gromadzonych i spalany w dzień) to mamy 4,5-6 GW mocy czyli tyle, co 2 elektrownie jądrowe. I zamiast odpadów promieniotwórczych efektem pracy biogazowni jest cenny nawóz rolniczy - poferment.

Może zainteresować Cię też: