Anatolij Czepiga urodził się 5 kwietnia 1979 r. w zamieszkanej przez 300 osób wsi Nikołajewka w obwodzie amurskim, około 8 tys. km od Moskwy i 11 tys. km od Londynu. Po ukończeniu w 2001 r. Dalekowschodniej Wyższej Ogólnowojskowej Szkoły Oficerskiej służył w 14. wydzielonej brygadzie do zadań specjalnych w Ussuryjsku, z którą brał udział w drugiej wojnie czeczeńskiej i operacjach przeciw Ukrainie na Donbasie. Za te zasługi dopracował się ponad 20 odznaczeń wojskowych i w wieku niespełna 40 lat stopnia pułkownika.

Od kilku dni jego zdjęcia oraz zawodowe dossier omawiane są na stronach serwisu Bellingcat i przez media na całym świecie. Wcześniej Czepiga był bohaterem szyderczych memów, w których w czapce czekisty i z pagonami bezpieki zapewnia, że ze służbami specjalnymi nie ma nic wspólnego. W tekstach serwisu Bellingcat występuje jako wykonawca zamachu z użyciem broni chemicznej na byłego oficera GRU Siergieja Skripala i jego córkę Julię w brytyjskim Salisbury. A dziennik „Guardian” odtwarza całą jego trasę w Wielkiej Brytanii. Od lądowania w Gatwick przez stacje metra Croydon i Waterloo do taniego londyńskiego hotelu City Stay i samego Salisbury.

To jednak zaledwie część danych na temat wysokiej rangi oficera wywiadu wojskowego Rosji. Wystarczająca za to, by odesłać go na emeryturę lub na stanowisko wykładowcy w „konserwatorium”, czyli w akademii GUGSz (Głównego Zarządu Sztabu Generalnego, wywiadu wojskowego i dawnego GRU).

Operacja, którą prowadził pułkownik Czepiga, od początku do końca okazała się fiaskiem. Skripal i jego córka przeżyli. Oficerowie biorący udział w działaniach zostali zdemaskowani. Od nowiczoka zginęła przypadkowa obywatelka Zjednoczonego Królestwa Dawn Sturgess, co doprowadziło do głębokiego kryzysu dyplomatycznego na linii Londyn – Moskwa. Skalę amatorszczyzny GUGSz widać jednak znacznie wyraźniej, gdy weźmie się pod uwagę kilka – ważnych z punktu widzenia Kremla i ujawnionych przez media – akcji rosyjskiego wywiadu wojskowego.

Jesienią 2016 r. ta sama instytucja planowała wywołać zamieszki po wyborach parlamentarnych w Czarnogórze. W scenariuszu współpracujący z GUGSz ludzie mieli oddać strzały do prorosyjskiej demonstracji, a w wariancie maksimum przeprowadzić zamach na prozachodniego premiera Milo Đukanovicia. Efektem byłaby kompromitacja państwa, którego parlament szykował się do zaakceptowania decyzji o przystąpieniu do NATO (stało się to w kwietniu 2017 r.).

Operacja upadła po tym, jak zachodnie, serbskie i ukraińskie służby specjalne wystawiły Podgoricy ludzi współpracujących z GUGSz i samych Rosjan. Reszty zniszczenia dokonały media publikujące zdjęcia oficerów rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jednym z nich i zarazem mózgiem operacji był Eduard Szyszmakow vel Szyrokow, który pod pierwszym nazwiskiem dwa lata wcześniej pełnił funkcję attaché wojskowego Federacji Rosyjskiej w Warszawie. W październiku 2014 r. Szyszmakow – wraz z grupą rosyjskich dyplomatów – został wydalony z Polski jako ustalony oficer GUGSz, który brał udział w próbach werbowania polskich polityków, dziennikarzy i urzędników Ministerstwa Obrony. Brytyjska prasa opublikowała skan jego paszportu dyplomatycznego, na którym funkcjonował w Polsce, i „cywilnego”, którym posługiwał się na Bałkanach Zachodnich jako Szyrokow. Brytyjski „Daily Telegraph” ujawnił z kolei całą serię zdjęć z przygotowań Szyszmakowa vel Szyrokowa do operacji w Podgoricy. Widać na nich, jak w Belgradzie spotyka się z Aleksandarem „Sašą” Sinđeliciem, który w październiku 2016 r. miał spełnić rolę lidera rebelii w Czarnogórze.

Równie źle prowadzono operację w Macedonii, która szykując się do zmiany nazwy, otwiera sobie drogę do zakończenia sporu z Grecją i ścieżkę do integracji euroatlantyckiej. Jak podawali dziennikarze Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP) powołujący się na dokumenty macedońskiego MSW, rosyjski Grek i milioner Iwan Sawwidi miał przekazywać przeciwnikom porozumienia z Atenami, w tym ultrasom Wardaru Skopje, około 300 tys. euro. Ich celem było wywołanie zamieszek po referendum o zmianie nazwy państwa na Macedonia Północna i tym samym storpedowanie porozumienia z Grecją.

Równolegle Rosjanie prowadzili działania przeciw Grecji. Jak podawał dziennik „Kathimerini” („Dziennik”), służby specjalne tego państwa miały stosować „bodźce materialne i finansowe”, aby wpłynąć na władze Grecji i biskupów greckiego Kościoła prawosławnego, by zyskać wpływy na górze Athos – czyli w jednym z najważniejszych ośrodków prawosławia. Do działań agenturalnych miano też wykorzystywać Imperatorskie Prawosławne Towarzystwo Palestyńskie, które statutowo wspiera pielgrzymki prawosławne do Ziemi Świętej i równocześnie jest wykorzystywane jako platforma lobbingowa przez rosyjski MSZ. Efektem stosowania tych bodźców było wydalenie kilku rosyjskich dyplomatów i ostry kryzys w relacjach z Moskwą, z którą Grecja od lat utrzymywała bliskie relacje.