Jedyną i najważniejszą przyczyną zwiększenia się tego rodzaju przestępstw jest po prostu kryzys, a wraz z nim spadek zaufania do banków. Albo wręcz całkowita utrata zaufania do ich kont i sejfów. Już przeciętni ciułacze, ale i drobni i więksi przedsiębiorcy zaczęli wycofywać z banków swoje oszczędności i inne aktywa zgromadzone w postaci drogocennych kamieni, złota lub jubilerskich cennych wyrobów. Wolą swój kapitał trzymać w domu, wiedząc, że jego wartość nie będzie spadać gwałtownie wraz z wichrami zniszczenia, jakie dotykają banków. Nieraz zresztą ta klęska przychodzi na własne życzenie bankierów, gdyż wydawało im się, że mogą spekulować w sposób nieograniczony i niekontrolowany. Ludzie zaczną przenosić swe pieniądze z banków do przysłowiowej skarpety, a złodziejaszkom w to graj.

Aby wykraść pieniądze z banku, trzeba mieć w swych szeregach wytrawnego kasiarza. Przedsięwzięcie wymaga wielomiesięcznych przygotowań, skompletowania odpowiedniej ekipy itd. Włamanie do mieszkania to dla rzezimieszków chleb z masłem. Wystarczy kilka dni obserwacji, aby poznać zwyczaje ofiary, jej rytm dnia i rozkład tygodnia. Trzeba też sprawdzić warunki otoczenia - czy i gdzie są pieski, jak reagują sąsiedzi na nietypowe zdarzenia itp. Otwarcie samych zamków dla specjalisty to żaden problem. W sumie robota szybka, czysta i dość bezpieczna. W każdym razie nie tak nerwowa jak napad na bank czy włamanie do sejfu.

Przez kilka lat był spokój z włamaniami do mieszkań i domków, bo wszystkie najcenniejsze rzeczy przechowywaliśmy w bankach. A jak mówił mi wtedy jeden ze specjalistów branży "mieszkania", przestały się opłacać włamania do domów. Jedyną rzeczą godniejszą uwagi w nich był sprzęt elektroniczny. Ale zrobił się tak tani, że nie łatwo było znaleźć pasera, który wszedłby w telewizor czy komputer. Jeśli ktoś kradł te rzeczy, to jedynie drobni pijaczkowie, którzy później oddawali je "za flaszkę". Perspektywa najbliższych kilku lata rysuje się fatalnie. Policja mająca sama własne zmartwienia i codzienne kłopoty na głowie, otrzymująca polecenia ścigania najpoważniejszych przestępstw, włamania i kradzieże do prywatnych mieszkań będzie traktowała jak piąte koło u wozu. Czyli będzie je kompletnie lekceważyła. Tak jak to robi dziś z włamaniami do samochodów i np. kradzieżą radia z odtwarzaczem CD.

Jedyne co nam pozostaje, to zadbanie samemu o bezpieczeństwo naszych cennych materialnie rzeczy. Jak to zrobić, warto zasięgnąć języka u specjalistów - choćby policjantów. Prochu nie wymyślą, ale może coś podpowiedzą.

Pamiętam swego czasu pisałem poradnik, jak uchronić się przed włamaniem, kiedy samemu wyleguje się na plaży w czasie urlopu. Podstawowym i najskuteczniejszym zabezpieczeniem jest zawsze sąsiad. Życzliwy, czujny, obserwujący nasz dom czy nasze mieszkanie. Nie wymawiajmy się tylko pilnymi zajęciami, kiedy poprosi nas o rewanż.

Jerzy Jachowicz