BRUNON HOŁYST*: Są dwie teorie w kryminologii. Jedna mówi, że tak, druga, że jest wręcz odwrotnie. Ja osobiście skłaniam się ku tej pierwszej, więc jeżeli pan pyta mnie o moją opinię, to
odpowiem: tak w kryzysie rośnie przestępczość. Na kryzysie najbardziej cierpią najbogatsi i najbiedniejsi. Często osoby najbiedniejsze tracą środki do życia i schodzą na drogę
przestępstwa.
Oczywiście spadek czy wzrost przestępczości nie są w takiej sytuacji niczyimi zasługami. W obecnej sytuacji możemy mieć do czynienia z powtórką z kryzysu lat 30. Po prostu kondycja finansowa
części społeczeństwa jest tak zła, że pcha ludzi do przestępstwa.
Oczywiście mają. Jeżeli policjanci organizują obławy i akcje, to jednorazowo przyczyniają się do obniżenia ich liczby, ale trend zostaje zachowany. O tym czy rzeczywiście mamy do czynienia z
trwałym wzrostem przestępczości, będzie można mówić, gdy kryzys porządnie się już zadomowi. Wtedy zobaczymy, jakie będą jego skutki społeczne, czy przybędzie przestępstw.
Raczej kilka lat. Procesy społeczne nie zmieniają się jak w kalejdoskopie.
*Brunon Hołyst - profesor nauk prawnych o specjalności kryminalistyka