Lekarcice pod Radomiem. Późny wtorkowy wieczór. Pijana kobieta razem ze swoim synem najpierw wtargnęła na posesję sąsiada, później odgrażała się jego rodzinie, a jednego z jej członków zaatakowała szpadlem. Na miejsce od razu wezwano policję. Po kilku chwilach , w każdym po dwóch policjantów. Gdy usłyszeli, co się wydarzyło, bezradnie rozłożyli ręce. "A co my możemy zrobić? " - mówi jeden z policjantów. "Ona jest agresywna" - nie daje za wygraną mężczyzna, który wezwał funkcjonariuszy. "Ale jest u siebie pod domem" - ucina funkcjonariusz.
"Ta kobieta grozi nam śmiercią, a to sa groźby karalne, prawda?" - dopytuje jeden z członków rodziny. "Jeżeli chce pan złożyć doniesienie, zapraszam na posterunek w Białobrzegach, jutro od szóstej rano" - mówi policjant. "My ją pouczymy, każemy wrócić do domu, państwo też niech wracają" - dodaje. "" - pyta mężczyzna, który wezwał policję. "" - przekonuje funkcjonariusz.
Co powinien zrobić policjant, kiedy zostaje wezwany do agresywnej, awanturującej się pijanej osoby? "" - mówi DZIENNIKOWI Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. A jeżeli komenda znajduje się w małej miejscowości i nie możliwości przetrzymania takiej osoby? "Wtedy " - dodaje Sokołowski.
Takie same procedury wdrożyłaby Aleksandra Banaszczyk z mazowieckiej policji, której podlega komenda w Białobrzegach. Nie inaczej postąpiłby Łukasz Gutkiewicz, oficer prasowy z Białobrzegów. ". Dopóki remont się nie skończy, korzystamy z policyjnego aresztu w Warce lub Radomiu" - mówi DZIENNIKOWI Gutkiewicz.
Czy , jedynie pouczając agresywną osobę? "To wszystko zależy od sytuacji, policjant na miejscu zdarzenia najlepiej to oceni, mi trudno odpowiedzieć" - mówi Gutkiewicz, który już wie, że rozmawiamy o policjantach z jego komendy.