Polacy chwalą sobie życie w kryzysie
Choć na świecie szalał kryzys, dla Polaków to był bardzo udany rok -twierdzi socjolog profesor Janusz Czapiński. Jego badania dowodzą, że nie daliśmy się kryzysowi. "Z ostatniej Diagnozy Społecznej wynika nawet, że jesteśmy coraz bardziej zadowoleni z sytuacji w kraju" - mówi DZIENNIKOWI.
- Kryzys zatapia Las Vegas
- Widzimy tylko cudze grzechy
- Tak unikniesz zwolnienia z pracy
- Polak szczęśliwy w rodzinie
- Każdy Polak dostał ponad 2 tys. zł od Unii
- Polscy emeryci wcale nie są biedni
- Szczęśliwy Polak to prawnik
- Polskie szkoły kształcą... bezrobotnych
- Polacy nie chcą kredytów na wakacje
- ZUS stracił 750 milionów złotych
- NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem
- Bank groził klientom odebraniem dzieci
- "Polska powinna być w G20"
- Nie narzekamy, cieszymy się z życia
- Wśród bezrobotnych najwięcej jest kobiet
- Wraz z kryzysem omija nas coś jeszcze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
RENATA KIM, ANNA MASŁOŃ: Mija rok od pamiętnego upadku banku Lehman Brothers i ogłoszenia początku światowego kryzysu gospodarczego. Jaki ten rok był dla Polaków?
JANUSZ CZAPIŃSKI: Jeśli nie wyjątkowy, to z pewnością bardzo udany.
Żartuje pan?
Bynajmniej. Polacy uwierzyli wprawdzie, że gdzieś tam na świecie szaleje kryzys, ale uznali, że ich samych problem nie dotyczy. Jedyną oznaką, że przeciętny obywatel ma świadomość, iż
kryzys dotarł również nad Wisłę, jest spadek zaufania do instytucji finansowych. To zresztą nie tyle efekt jakichś specjalnych uchybień tych instytucji, ile raczej medialnej wrzawy, jaka się
wokół nich rozpętała. Bo przecież prasa, radio i telewizja bez przerwy alarmowały, że płynność finansowa banków jest zagrożona. I zapowiadały, że to, co się stało z Lehman Brothers,
to dopiero początek problemów, wkrótce będzie znacznie gorzej. Część Polaków wstrzymała pewnie oddech i ze sporym niepokojem czekała na skutki kryzysu. Ale upłynął cały rok i niczego
się nie doczekali.
A może po prostu nie rozumieją zagrożenia? W listopadzie ubiegłego roku, w czasie gdy media co chwilę podawały informacje o bankructwie kolejnych banków, a giełdy leciały na łeb na
szyję, kryzysu bał się zaledwie co piąty Polak.
Te bankructwa na szczęście ominęły Polskę, działy się gdzieś w dalekim świecie. A Polacy potrafią doskonale rozgraniczać sprawy bliskie od odległych. Nie przenoszą dramatycznych
informacji z wielkiego świata na własne podwórko. Są niezwykle racjonalni i twardo stąpają po ziemi. Doskonale wiedzą, że w Polsce nie było żadnych spektakularnych upadków banków, że
skończyło się jedynie na groźbach i stosunkowo niewielkich tąpnięciach giełdy. Poza tym rodacy szybko się zorientowali, że ta fala groźnych informacji może być, przynajmniej częściowo,
stymulowana przez ludzi, którzy chcieliby coś dla siebie na kryzysie ugrać. Bo podobnie jak na wojnie w czasie kryzysu jedni tracą, ale drudzy straszliwie się obławiają.
Kto się w Polsce obławia na kryzysie?
Trudno wskazać palcem konkretne osoby, ale część przedsiębiorców próbuje wykorzystać obecną sytuację, by ostudzić żądania płacowe pracowników. I w dużym stopniu im się to udaje, bo
pracownicy są świadomi konieczności ograniczenia apetytów i rzadziej niż dotąd domagają się podwyżek. A zresztą, nawiasem mówiąc, te podwyżki ciągle przewyższają inflację! Więc
realne dochody Polaków, także w osławionym kryzysowym roku, ciągle rosły. Powtórzę raz jeszcze: Polacy oglądali pewną wirtualną rzeczywistość w telewizji, gdzie mowa była o bankructwach
banków i upadkach firm, ale potem wyłączali odbiornik i zajmowali się swoimi sprawami. Nic złego się w ich życiu nie działo, więc nie uwierzyli w realność kryzysu i tego, że ich też
może on dotknąć. Gdyby myśleli, że Polska grzęźnie jak kraje nadbałtyckie i wszystkie inne państwa Unii, to niewątpliwie gwałtownie spadłyby notowania ugrupowań rządzących. A nic
takiego się nie stało. Z ostatniej Diagnozy Społecznej wynika nawet, że jesteśmy coraz bardziej zadowoleni z sytuacji w kraju. Polacy po prostu w ogóle nie ulegli kryzysowi.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!