Dziennik.plOpinie

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Polacy chwalą sobie życie w kryzysie

2009-09-12 | Ostatnia aktualizacja: 20:05 | Komentarze: 0 | skomentuj

Choć na świecie szalał kryzys, dla Polaków to był bardzo udany rok -twierdzi socjolog profesor Janusz Czapiński. Jego badania dowodzą, że nie daliśmy się kryzysowi. "Z ostatniej Diagnozy Społecznej wynika nawet, że jesteśmy coraz bardziej zadowoleni z sytuacji w kraju" - mówi DZIENNIKOWI.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

RENATA KIM, ANNA MASŁOŃ: Mija rok od pamiętnego upadku banku Lehman Brothers i ogłoszenia początku światowego kryzysu gospodarczego. Jaki ten rok był dla Polaków?
JANUSZ CZAPIŃSKI:
Jeśli nie wyjątkowy, to z pewnością bardzo udany.

Żartuje pan?
Bynajmniej. Polacy uwierzyli wprawdzie, że gdzieś tam na świecie szaleje kryzys, ale uznali, że ich samych problem nie dotyczy. Jedyną oznaką, że przeciętny obywatel ma świadomość, iż kryzys dotarł również nad Wisłę, jest spadek zaufania do instytucji finansowych. To zresztą nie tyle efekt jakichś specjalnych uchybień tych instytucji, ile raczej medialnej wrzawy, jaka się wokół nich rozpętała. Bo przecież prasa, radio i telewizja bez przerwy alarmowały, że płynność finansowa banków jest zagrożona. I zapowiadały, że to, co się stało z Lehman Brothers, to dopiero początek problemów, wkrótce będzie znacznie gorzej. Część Polaków wstrzymała pewnie oddech i ze sporym niepokojem czekała na skutki kryzysu. Ale upłynął cały rok i niczego się nie doczekali.

A może po prostu nie rozumieją zagrożenia? W listopadzie ubiegłego roku, w czasie gdy media co chwilę podawały informacje o bankructwie kolejnych banków, a giełdy leciały na łeb na szyję, kryzysu bał się zaledwie co piąty Polak.
Te bankructwa na szczęście ominęły Polskę, działy się gdzieś w dalekim świecie. A Polacy potrafią doskonale rozgraniczać sprawy bliskie od odległych. Nie przenoszą dramatycznych informacji z wielkiego świata na własne podwórko. Są niezwykle racjonalni i twardo stąpają po ziemi. Doskonale wiedzą, że w Polsce nie było żadnych spektakularnych upadków banków, że skończyło się jedynie na groźbach i stosunkowo niewielkich tąpnięciach giełdy. Poza tym rodacy szybko się zorientowali, że ta fala groźnych informacji może być, przynajmniej częściowo, stymulowana przez ludzi, którzy chcieliby coś dla siebie na kryzysie ugrać. Bo podobnie jak na wojnie w czasie kryzysu jedni tracą, ale drudzy straszliwie się obławiają.

Kto się w Polsce obławia na kryzysie?
Trudno wskazać palcem konkretne osoby, ale część przedsiębiorców próbuje wykorzystać obecną sytuację, by ostudzić żądania płacowe pracowników. I w dużym stopniu im się to udaje, bo pracownicy są świadomi konieczności ograniczenia apetytów i rzadziej niż dotąd domagają się podwyżek. A zresztą, nawiasem mówiąc, te podwyżki ciągle przewyższają inflację! Więc realne dochody Polaków, także w osławionym kryzysowym roku, ciągle rosły. Powtórzę raz jeszcze: Polacy oglądali pewną wirtualną rzeczywistość w telewizji, gdzie mowa była o bankructwach banków i upadkach firm, ale potem wyłączali odbiornik i zajmowali się swoimi sprawami. Nic złego się w ich życiu nie działo, więc nie uwierzyli w realność kryzysu i tego, że ich też może on dotknąć. Gdyby myśleli, że Polska grzęźnie jak kraje nadbałtyckie i wszystkie inne państwa Unii, to niewątpliwie gwałtownie spadłyby notowania ugrupowań rządzących. A nic takiego się nie stało. Z ostatniej Diagnozy Społecznej wynika nawet, że jesteśmy coraz bardziej zadowoleni z sytuacji w kraju. Polacy po prostu w ogóle nie ulegli kryzysowi.

czytaj dalej

Rozmawiały: Renata Kim, Anna Masłoń
Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«