Nazwisko Kaczyńskiego w śledztwie paliwowym?
W dokumentach śledztwa dotyczącego mafii paliwowej pojawia się nazwisko Jarosława Kaczyńskiego - twierdzi "Newsweek". I dowodzi, że to może być jedna z przyczyn zaniechań rządu PiS wobec tego śledztwa. "W materiałach, które przekazałem i które znałem, nie było w ogóle nazwiska prezesa Kaczyńskiego" - zapewnia dziennik.pl Zbigniew Ziobro.
- Kaczyński na celowniku prokuratury
- Rutkowski: Jestem jak Blida
- Rozprawy nie było, bo oskarżony się upił
- "Sprawie mafii paliwowej skręcono łeb"
- Kaczyński bał się, że w mafii byli koledzy?
- Kaczyński: Miałem prawo czytać akta mafii
- Prokurator: Chcieli, żebym doniósł na Ziobrę
- PiS chce nowej komisji, by oczyścić Ziobrę
- Miller donosi na Ziobrę i Kaczyńskiego
- NIK oskarża PSL o aferę, która jest jak rak
- Ćwiąkalski: Mam mocne dowody na Ziobrę
- Dlaczego Kaczyński nie sprawdził zeznań o mafii?
- "Ziobro miesza interes państwowy z partyjnym"
- Ziobro: Tusk się mści, bo czegoś się boi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na przełomie 2005 i 2006 roku ówczesny szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro pokazał sensacyjne zeznania Krzysztofa Baszniaka, dotyczące mafii paliwowej, prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dziś były minister będzie miał z tego powodu postawione zarzuty.
W zeznaniach Baszniaka pojawiają się głównie nazwiska prominentnych polityków lewicy. Ale już w zeznaniach innych świadków padają nazwiska działaczy prawicy, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Według "Newsweeka", nazwisko prezesa PiS pojawia się m.in. przy okazji afery wokół przesłuchania w 2006 roku szczecińskiego biznesmena paliwowego Jerzego Krzystyniaka.
Biznesmen oskarżył wówczas przesłuchującego go prokuratora Marcina Kowalskiego - z zajmującej się śledztwem paliwowym grupy Marka Wełny - o wywieranie nacisków, by obciążył polityków. Jednak wszczęte na skutek tej skargi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Wełnę i Kowalskiego (obejmujące początkowo działanie na szkodę Artura Balazsa, Jarosława Kaczyńskiego i Jacka Piechoty) zostało po kilku miesiącach umorzone.
Kaczyński dowiedział się, że jego nazwisko pojawiło się w śledztwie paliwowym latem 2007 roku, gdy pełnił już funkcję premiera. Natychmiast wezwał Zbigniewa Ziobrę. Gdy zamiast niego do kancelarii premiera przybyli zastępcy prokuratora generalnego: Dariusz Barski i Jerzy Engelking, kazał im się tłumaczyć - twierdzi "Newsweek".
Nazwisko prezesa PiS pojawia się także w zeznaniach paliwowych biznesmenów z Konsorcjum Victoria - Adama Ch. i Andrzeja Z. Jest o nim mowa w kontekście współpracującego z firmami paliwowymi byłego dyrektora Poczty Polskiej Jacka T. W zeznaniach Andrzeja Z. pada m.in. zdanie, że prowizja płacona T. "zaprocentuje dobrymi kontaktami z Kaczyńskimi i prawicą" - donosi "Newsweek".
"Zarzuty o tym, jakoby prezes miał wiedzieć, co jest w aktach i żądać w nie wglądu, są absolutnie bezzasadne" - zapewnia Zbigniew Ziobro. "To ja zaproponowałem prezesowi wgląd w materiały i ja je znałem. A prezes Kaczyński nie miał żadnej wiedzy, co jest w aktach" - dodaje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!