W Kijowie jest już minister Radosław Sikorski. Towarzyszą mu przedstawiciele polskiego biznesu oraz dziennikarze. Polecieli rządowym tupolewem - ten sam zamówiła Kancelaria Prezydenta.

Według TVN24 kancelaria Lecha Kaczyńskiego potwierdziła zgłoszenie zapotrzebowania na maszynę. Nie ma jednak ostatecznej decyzji, czy prezydent rzeczywiście uda się do Kijowa.

Jutro w rozmowach o kryzysie gazowym mieliby uczestniczyć również przedstawiciele innych państw. Nowo powołany wiceszef kancelarii Lecha Kaczyńskiego Władysław Stasiak powiedział w TVN24, że sprawa wizyty prezydenta w Kijowie "nie jest jeszcze przesądzona".

"Na decyzje ostateczne poczekajmy jeszcze chwilę (...) Spotkanie w Kijowie będzie, ale w jakiej konstelacji, w sensie przyjazdu pana prezydenta albo nie - poczekajmy jeszcze chwilkę" - mówił.

Dopytywany, od czego uzależniona jest wizyta prezydenta w stolicy Ukrainy, Stasiak odpowiedział, że "od wielu uwarunkowań". "W takich sprawach fundamentalnych, a mówimy o sprawach bezpieczeństwa energetycznego, (...) musimy grać wspólnie" - dodał Stasiak.

Podkreślił, że decyzja o wyjeździe będzie konsultowana z rządem. "I decyzja będzie taka, która odpowiada strategicznemu interesowi Polski" - zaznaczył wiceszef prezydenckiej kancelarii.