Dziennik Gazeta Prawana logo

To może być ostatni unijny szczyt prezydenta

11 marca 2009, 22:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Kaczyński zgadza się z Bartoszewskim
Lech Kaczyński zgadza się z Bartoszewskim/Inne
Donald Tusk i Lech Kaczyński za tydzień pojadą razem na szczyt Unii - być może po raz ostatni. A to dlatego, że już 27 marca Trybunał Konstytucyjny ma na wniosek premiera wreszcie orzec, który z nich może reprezentować Polskę na takich spotkaniach - dowiedział się DZIENNIK.

y. Ale na pewno nie powtórzą się sceny z października czy grudnia, gdy szef rządu i prezydent pokłócili się o to, kto reprezentuje Polskę. Wówczas doszło do głośnych i gorszących sporów o samolot rządowy.

Czy tym razem kłótni nie będzie, bo otoczenie premiera pogodziło się z wolą prezydenta? Niekoniecznie. Na pewno na szczytach władzy. Ale jest i drugi powód. Jak ustaliliśmy, już tydzień po szczycie Trybunał Konstytucyjny zajmie się rozstrzygnięciem sporu kompetencyjnego między premierem a prezydentem. "Potwierdzam, że biuro TK poinformowało nas o terminie takiej rozprawy" - powiedział nam szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.

>>> Bruksela nie dla prezydenta

Po październikowej awanturze, w wyniku której prezydent wbrew woli rządu przybył na unijny szczyt, i czyje stanowisko może być tam prezentowane. "Przedmiotem wniosku jest rozstrzygnięcie, czy o uczestniczeniu prezydenta w posiedzeniu Rady Europejskiej decyduje on samodzielnie, czy też (...) ostateczna decyzja w tym zakresie (w razie nieuzgodnienia stanowiska między prezydentem wyrażającym chęć uczestniczenia w szczycie i premierem) należy do Prezesa Rady Ministrów" - tak brzmi fragment wniosku Donalda Tuska.

Nawet byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego mówili wówczas, że wątpią, by taki wniosek został rozstrzygnięty. Dlaczego? Bo dotychczas każda próba uzyskania takiej wykładni w kwestii rozdziału władzy wykonawczej kończyła się odmową ze strony sędziów. Co mówią dzisiaj? - mówił nam prof. Marek Safjan, były prezes TK. Ma nadzieję, że ewentualne orzeczenie przynajmniej zmniejszy skalę konfliktu wokół kształtowania polityki europejskiej.

>>> Ekipa prezydenta grozi premierowi procesem

A co na to obie strony tego sporu? To, że Trybunał zajmie się wnioskiem premiera, wcale nie wzbudziło wielkiego entuzjazmu w jego otoczeniu. "Dla nas najważniejsze jest samo rozstrzygnięcie, ale boimy się, że sędziowie będą się bali podjąć decyzję i zajmą wymijające stanowisko" - mówi bliski współpracownik szefa rządu. Jeszcze ostrożniej podchodzi do sprawy Kancelaria Prezydenta. "W tej chwili będzie nieelegancko to komentować. " - stwierdził jeden z ministrów, odmawiając oficjalnego komentarza.

Jeszcze w październiku, gdy wniosek wpłynął do Trybunału, prezydenccy ministrowie nie zostawiali na nim suchej nitki. "Przypuśćmy, że Trybunał rozstrzygnie, iż rację ma premier, iż to on ustala składy delegacji, bo przecież konstytucja nie mówi o szczytach UE. Czy wówczas może wbrew woli prezydenta wpisać go do jakieś delegacji? No chyba tak, jeżeli ustala" - dywagował szef prezydenckiej kancelarii Piotr Kownacki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj