"Sądzę, że wybory odbędą się wiosną 2011 roku. Główne partie, PO i PiS, które mają - zdaje się - większość konieczną do samorozwiązania parlamentu, mówią już o tym od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że gdy przyjdzie moment głosowania, posłowie tych partii zagłosują za skróceniem kadencji" - powiedział Adam Bielan w Kontrwywiadzie RMF FM.

Dlaczego wybory powinny odbyć się pół roku wcześniej, czyli wiosną 2011 roku? "Po pierwsze dlatego, że mamy prezydencję w Unii Europejskiej w drugiej połowie 2011 roku. Poza tym lepiej, jeżeli wybory parlamentarne odbywają się wiosną, ponieważ cykl powstawania budżetu pozwala nowemu rządowi pracować na budżecie, który sam przygotował, a nie na budżecie poprzedników" - dodał Bielan.

Gość Radia ZET Jacek Kurski, poseł PiS, także powiedział, że PiS jest za wcześniejszymi wyborami. "Wybory będą wcześniej niż na wiosnę 2011 r, a przypuszczam, że będą dużo wcześniej - w 2010 roku. Donald Tusk będąc na równi pochyłej, na której się dostaje za całkowitą bezradność wobec kryzysu, zdecyduje się na szybsze wybory, żeby ratować dobre notowania, przywództwo w PO i kandydaturę na prezydenta" - mówi Kurski.

Tymczasem w Platformie Obywatelskiej ciągle trwają dyskusje, co wybrać: przyspieszone wybory czy zmianę terminu polskiej prezydencji w Unii? "Jestem zwolennikiem przyspieszonych wyborów parlamentarnych w Polsce. Wybory mogłyby się odbyć na wiosnę 2011" - powiedział wczoraj Zbigniew Chlebowski w Radiu ZET.

>>>Do urn możemy pójść pół roku wcześniej

Jego słowa to jednak tylko opinia, która na razie nie ma wiążącego charakteru. PO nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie przyspieszenia wyborów.