Zainteresowanie zakupem terenów w najładniejszych miejscach Polski przez Niemców, ale także Holendrów a nawet Francuzów, już się zaczęło. Tak twierdzi m.in. Justyna Jabłońska, dyrektor agencji Re-Max w Zielonej Górze. "Do tej pory część Niemców decydowała się na dzierżawę gruntów od Polaków, ale większość rezygnowała z transakcji. Obawiali się ryzyka, że zostaną oszukani. Teraz się to zmieni" - przekonuje.

W okolicy Łagowa, terenach znanych z pięknych jezior i lasów położonych blisko niemieckiej granicy, ceny najładniej położonych działek dochodzą już do 100 złotych za metr kwadratowych. Podobnie jest m.in. na Pojezierzu Międzyrzeckim, w okolicach Międzyborza, najładniejszych terenach Mazur czy w okolicach Świnoujścia.

"Dla Niemców moment do zakupu jest wymarzony: kurs złotego do euro pozostaje wyjątkowo słaby, a wielu Polaków, nie mogąc spłacać zaciągniętych kredytów, jest zmuszonych sprzedawać" - dodaje Justyna Jabłońska.

Będzie wybuch niezadowolenia?

Janusz Roszkowski, historyk związany z PiS, ostrzega jednak, że polskie społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że już za kilka tygodni znikają wszelkie ograniczenia w zakupie nieruchomości przez obcokrajowców. I jeśli spowoduje to "masowy wzrost cen i wykupywanie najbardziej atrakcyjnych terenów, reakcja społeczeństwa może okazać się bardzo emocjonalna".

Nie mamy się czego obawiać

Czy zatem powinniśmy się obawiać masowego wykupywanie ziemi przez Niemców? Na razie nikt nie podnosi argumentów, w których jeszcze oparę lat temu przodowała Liga Polskich Rodzin.

Paweł Świeboda, dyrektor instytutu Demos Europa, który jako dyrektor ds. UE w MSZ uczestniczył przed 7 laty w rokowaniach o warunkach sprzedaży ziemi, podkreśla, że Polacy się zmienili. "Te pięć lat okresu przejściowego było potrzebnych, aby Polacy przyzwyczaili się do integracji europejskiej. Dziś sprzedaż ziemi cudzoziemcom nie stanowi już dla nikogo problemu. A i ryzyko masowego wykupu jest niewielkie. W końcu Polska to nie ciepła Hiszpania" - dodaje.

"W przygranicznych miejscowościach obserwujemy ruch w obie strony. Polacy kupują nieruchomości na terenie dawnego NRD, bo są tańsze niż w Polsce. Z kolei Niemcy chętnie inwestują w działki rekreacyjne w terenie naszego kraju" - mówi Krzysztof Lisek z PO szef komisji spraw zagranicznych.

W podobnym tonie wypowiada się nawet Dorota Arciszewska-Mielewczyk, szefowa Powiernictwa Polskiego. "Zgodziliśmy się na taką ewentualność podpisując Traktat Akcesyjny".

Jeszcze nie wszystko na sprzedaż

Do tej pory obywatele Unii Europejskiej mogli kupować w Polsce działki rekreacyjne lub domy, w których nie zamierzali mieszkać na stałe, tylko za specjalną zgodą MSWiA. Zdarzało się to rzadko, bo odstraszała ich długotrwała procedura.

Nadal jednak obcokrajowcy nie będą mogli swobodnie kupować w naszym kraju ziemi rolnej. Tu obowiązuje aż 18-letni okres przejściowy, który skończy się w 2022 roku.