DZIENNIK dotarł do uzgodnień zawartych pomiędzy lewicą a Platformą Obywatelską. Nie będzie połączonych spółek radiowo-telewizyjnych, jak to zakładał projekt przygotowany przez zespół prof. Tadeusza Kowalskiego. Powstaną za to 34 oddzielne regionalne spółki radiowe i telewizyjne, czego domagał się SLD. "Radiowcy skarżyli się, że w połączonych spółkach radio zostanie zdominowane przez telewizję, więc zgodziliśmy się na ten postulat" - mówi ważny polityk PO.

Wciąż jednak nie ma porozumienia w sprawie zasadniczej, czyli z czego mają się utrzymywać TVP i Polskie Radio. Czym zastąpić abonament? "Bardzo mocno naciskamy, aby finansowanie mediów publicznych było niezależne, ponieważ to tylko daje możliwość odsunięcia ich od polityki" - powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD. Dlatego lewica nie ustępuje i upiera się przy swoim pomyśle, aby opłata audiowizualna była odpisywana od podstawy opodatkowania. PO chce natomiast, by źródłem finansowania była część dochodów z podatku VAT płaconego od reklam, która zasilałaby Fundusz Zadań Publicznych.

Kolejny punkt sporny to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. PO chce ją w całości wymienić, lewica - dokoptować nowych członków. SLD przy tej okazji przypomina o swoim projekcie nowelizacji ustawy o KRRiT, który umożliwia rozwiązanie Rady, gdy co najmniej dwie instytucje z trzech: Sejmu, Senatu i prezydenta, odrzucą sprawozdania Rady. Ale PO woli zupełnie nową ustawę. Dlaczego? Bo teraz dwie osoby do pięcioosobowej rady wysyła prezydent. A każda personalna zmiana dokonywana przez KRRiT wymaga czterech głosów. "To oznacza, że i tak bez zgody prezydenta nic nie zrobimy" - mówi polityk PO.

Ostatni punkt sporny to tzw. licencje programowe. Według projektu z publicznych pieniędzy na realizację programów misyjnych będą mogły korzystać także media prywatne. Lewica się na to nie zgadza. "Możemy negocjować, czy to ma być 25 proc., czy 10 proc. finansowania dla mediów prywatnych, ale od zasady nie odstąpimy" - mówi polityk PO.

Obie strony przyznają, że do porozumienia jest bliżej niż kiedykolwiek. "Najlepiej, by jeszcze w tym tygodniu lewica się określiła: czy chce zmienić ustawę, czy nie" - deklaruje Zbigniew Chlebowski, przewodniczący klubu PO. Podobnie mówi lewica, choć narzeka, że w PO brak jest jednomyślności. "Wydaje się, że inne poglądy ma przewodniczący Chlebowski, a inne Grzegorz Schetyna" - mówi jeden z polityków SLD. Ale Sojusz nie wyklucza, że jeszcze w tym tygodniu projekt może być gotowy. "Nieważne, czy jedziemy samochodem, czy pociągiem. Ważne, że podążamy w tym samym kierunku" - mówi Robert Kwiatkowski, były prezes TVP, ekspert SLD w sprawie ustawy medialnej.