Według naszych informacji za wynajęciem detektywa stoją osoby... związane z chicagowską Platformą Obywatelską. "Ostrzegaliśmy władze partii na długo przed nominacją pana Czumy, że niczego dobrego jego aktywność Platformie nie przyniesie" - mówi nasz rozmówca z tych kręgów.

W dodatku dwa dni temu Czuma powiedział, że gdy mieszkał w Chicago nie jeździł pijany, "co w społeczności polskiej w Chicago można uznać za rekord Guinnessa". To rozzłościło wielu Polaków nie tylko w Chicago, ale w całych Stanach.

>>>Minister się tłumaczy i obraża Polonię

Jak ustaliliśmy, 14 grudnia Andrzej Jarmakowski napisał prywatny list do posła Arkadiusza Rybickiego. Jarmakowski to dziennikarz opozycyjny, którego Andrzej Czuma oskarżył o współpracę z SB. Dziennikarz mówi, że ma przyznany przez IPN status pokrzywdzonego. Właśnie pozwał Czumę.

Arkadiusz "Aram" Rybicki to kolejna z legend opozycji. Przed laty razem z Jarmakowskim pisali książki historyczne o Gdańsku. "Faktycznie dostałem taki list, na długo przed nominacją Czumy na ministra" - przyznaje Rybicki. Mówi nam, że nie interweniował u władz PO, ale u samego Czumy - tak. "Wiele razy o tym rozmawiałem, bo uważam, że Jarmakowski nie był agentem. Nigdzie w dokumentach IPN nie znalazłem wzmianki, że mogło być inaczej" - mówi Rybicki.

Zobacz co Andrzej Czuma robił w Ameryce

Kilka dni temu nazwisko Jarmakowskiego zniknęło z listy donosicieli na stronie czuma.pl A wczoraj po południu z internetu zniknęła cała strona Andrzeja Czumy. To właśnie na niej obecny minister zamieścił Listę kapusiów SB ze swojego otoczenia.