Wassermann miał rację. Wanna mogła go zabić
To koniec głośnego procesu o "wannę, która mogła zabić". Krakowski sąd apelacyjny prawomocnie oddalił pozew przedsiębiorcy budowlanego Janusza D., który domagał się 40 tys. złotych od Zbigniewa Wassermanna. Teraz były minister zamierza dochodzić odszkodowania.
- Wanna Wassermanna umorzona
- Wassermann: Dymisja była niezbędna
- Wassermann wiedział, że Maleszka jest agentem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zbigniew Wassermann został pozwany przez Janusza D., bo odmówił zapłacenia ostatniej raty za remont domu. Były minister bronił się, że budowlaniec wadliwie wykonał zlecone prace, m.in. źle podłączył wannę z hydromasażem do instalacji elektrycznej.
>>> Wassermann: Ktoś chce mi uniemożliwić pracę
Dziś krakowski sąd apelacyjny potwierdził wszystkie wcześniejsze wyroki. "Nie ulega wątpliwości, że budynek ma liczne wady" - stwierdzili sędziowie.
Reprezentująca swoją rodzinę mec. Małgorzata Wassermann zapowiedziała wystąpienie z pozwem cywilnym przeciwko przedsiębiorcy. Jak stwierdziła, wykryte kilka lat temu przez biegłych usterki oszacowane zostały na ponad 130 tys. zł. Obecnie ich wartość znacząco wzrosła.
>>> Wanna wassermanna umorzona
"Jeżeli wpłynie taki pozew, będę się bronił" - powiedział Janusz D. Jego zdaniem, stwierdzone usterki przy budowie domu Wassermannów to "ziarenka, z których strona przeciwna chce wyhodować drzewa".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!