"Samochód wpływa nie tylko na nasz sposób życia, ale i umierania" - właśnie te słowa Janusza Kochanowskiego przypomina dziś "Fakt". I od razu je kontruje w charakterystycznym dla siebie stylu: "(Słowa) ładne i prawdziwe, szkoda tylko, że nieszczere. Bo gdy rzecznik praw obywatelskich sam siada za kierownicą, zmienia się w zwykłego pirata drogowego."

Dziennikarze kolorówki śledzili Janusza Kochanowskiego w drodze urlop. Po wyjeździe ze stolicy rzecznik docisnął pedał gazu. Dziennikarze próbowali go dogonić, ale wskazówka prędkościomierza wskazywała 160 kilometrów na godzinę!

Janusz Kochanowski miał tez dwa razy na trasie do Torunia przemknąć przez przejścia dla pieszych na czerwonym świetle. Sam nie włączył świateł w swoim wozie.

Na koniec dziennikarze piszą: "Podsumujmy: przekroczenie prędkości - 8 punktów karnych, dwa razy przejechanie na czerwonym świetle - 12 punktów, oraz jazda bez świateł - 2 punkty karne. W sumie 22 punkty karne. Brakuje trzech do odebrania prawa jazdy."

Na koniec "Fakt" dodaje: "No, ale Janusz Kochanowski będzie jeszcze z wakacji wracał. Może wtedy dopadną go policjanci i zmuszą do bezpieczniejszej jazdy."

>>>Rzecznik chce abonamentu. Czy sam płaci?