Z okazji inauguracji przewodnictwa Polski w Radzie UE na wspólnej konferencji prasowej wystąpili Kwaśniewski, były premier Leszek Miller oraz szef SLD Grzegorz Napieralski.

Kwaśniewski zwrócił uwagę, że na 13-letni okres, w którym Polska starała się o wejście do UE przypada 10 lat jego prezydentury i dwukrotne sprawowanie rządów przez lewicę. "Próba zapomnienia o tym, że lewica polska uczestniczyła w procesie integracji Polski z UE jest fałszowaniem historii" - mówił b.prezydent.

"Jeżeli dzisiaj oglądamy różnego rodzaju obrazki propagandowe, w których nie pojawia się ani wzruszający moment z Aten, kiedy premier Leszek Miller i minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz podpisują akt akcesyjny, to znaczy, że ktoś świadomie chce nas - lewicę polską z tej historii wygumkować, usunąć. Nie ma na to zgody" - powiedział. Zdaniem b. prezydenta, jest to nieuczciwe i nie fair. "Nie ma zgody na to, aby omijać dorobek i rolę lewicy w tym dziele, bo to jest powód do radości wszystkich Polaków" - dodał.

Z kolei Leszek Miller wyraził żartobliwie nadzieję, iż nikt nie "wygumkował" jego podpisu, który złożył pod Traktatem Akcesyjnym. "Podobno jest w Sejmie wyłożony, więc pójdę się przekonać czy jeszcze ten podpis tam jest, bo może już go nie ma" - powiedział.

Według Grzegorza Napieralskiego prezydencja to czas kiedy Polska może pokazać, że jest państwem "nowoczesnym, otwartym, bez kompleksów". "Chcemy, by to było sześć miesięcy sukcesów polskiej prezydencji" - dodał. Napieralski zapowiedział jednocześnie, że Sojusz będzie dokładnie monitorował polską prezydencję.

"Będziemy monitorować bardzo dokładnie czas prezydencji, raz w miesiącu będziemy przekazywali nasze spostrzeżenia, taki swoisty raport z tego, co działo się w tym czasie i będziemy chcieli to przekazać do waszej wiadomości" - poinformował dziennikarzy lider SLD.


Jednocześnie Napieralski podkreślił: "Przestrzegamy Donalda Tuska przed jedną bardzo ważną kwestią, by nie przekroczyć delikatnej linii i aby promocja Polski nie przerodziła się w promocję PO". W jego opinii, to wywoła "absolutne zamieszanie na polskiej scenie politycznej i niepotrzebne zgrzyty".

W ocenie Kwaśniewskiego, zadaniem Polski dzisiaj jest walka "o jak najwyższą jakość polskiej obecności w UE".

Według byłego prezydenta, Polska powinna stać na stanowisku, że "nam wszystkim na naszym kontynencie potrzeba więcej Europy a nie mniej Europy, potrzeba głębszej integracji europejskiej a nie wycofywania się, chociażby przez ograniczanie strefy euro". "Potrzeba nam dalszego rozszerzenia ponieważ Europa nie może pozostawić na marginesie takich narodów jak Ukraińcy, kraje zachodnich Bałkanów, Mołdawia" - dodał.

"Unia Europejska to jeden z największych projektów politycznych w całej historii cywilizacji" - podkreślał Kwaśniewski.

W opinii Millera, PO i PiS są w antyeuropejskim sojuszu, ponieważ ani rząd Jarosława Kaczyńskiego ani Donalda Tusk nie zdecydował się na podpisanie Karty Praw Podstawowych. "To jest coś bardzo rozczarowującego i liczę na to, że być może przy okazji prezydencji premier Tusk wykona wysiłek, aby zerwać ten Sojusz z PiS" - podkreślił.

Życzył też polskiemu rządowi, by nasza prezydencja zapisała się jak najlepiej w historii UE.


W ocenie Millera, polskie przewodnictwo to wiele szans, ale i zagrożeń. W tym kontekście zwrócił uwagę na sytuację w Afryce Północnej czy kryzys finansowy. "Nie mniej wierzymy, że Polskę stać, aby te kłopoty przełamać" - dodał.

Kwaśniewski zwrócił z kolei uwagę na umowę o wolnym handlu z Ukrainą. "Rozmowy są zaawansowane, być może udał się w czasie naszej prezydencji na tyle je przyspieszyć, by się zakończyły" - powiedział. Podobnie jak Miller zwrócił uwagę na Afrykę Północną. "W październiku, w podobnym momencie, kiedy są polskie wybory, są wybory w Tunezji i w podobnym czasie są wybory egipskie" - zauważył były prezydent.

"Jeśli te wybory przebiegną spokojnie, dadzą powody do stabilizacji, wyłonienia rządów, to nie będzie to duże wydarzenie, ale gdyby wywołały zjawiska kryzysowe, to trzeba się liczyć z tym, że to mogą być tematy gorące, które zdominują polską prezydencję i będą wymagać od polskich władz aktywności na terytorium, które nie jest przez nas specjalnie rozpoznane" - mówił Kwaśniewski.

Podkreślił także fakt, że w okresie polskiego przewodnictwa odbywać się będzie kampania przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. "Połączenie tych dwóch faktów może kusić, by prezydencja była de facto częścią kampanii i używać jej do celów jednopartyjnych, dla celów PO" - powiedział Kwaśniewski. "Oczekuję od Donalda Tuska, że powinien taką linię demarkacyjną bardzo precyzyjną między prezydencją a kampanią stworzyć i nie ulegąc pokusom" - dodał.