Prezydent podkreślił, że Jedwabne to nie tylko nazwa symbolizująca dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, to także ważny znak w zbiorowej pamięci i świadomości Polaków.

Komorowski napisał, że wojna wyjaśnia okoliczności mordu, ale w żadnym stopniu go nie usprawiedliwia. Tak jak prezydent Aleksander Kwaśniewski 10 lat temu przeprosił za zbrodnię w Jedwabnem, tak teraz prezydent Komorowski prosił również o wybaczenie.

"Chcemy wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało oraz uświadomić sobie to, co musi zostać w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie. Wtedy (w 1941 r. - PAP) nie było tu Rzeczypospolitej, ale dziś ona jest. Jest i słyszy skargę, niegasnący krzyk swoich żydowskich obywateli. Dziś w jej imieniu oddaję cześć ich cierpieniu i raz jeszcze proszę ich o przebaczenie" - odczytał słowa prezydenta Tadeusz Mazowiecki.

Prezydent napisał, że sprawcy mordu "sprzeniewierzyli się Rzeczypospolitej". "W tej stodole w Jedwabnem sprawcy, sami tego nie rozumiejąc, podpalili wielowiekowe ideały Rzeczypospolitej (...)Odczuwamy do dziś ból i wstyd z powodu tego co się wtedy stało" - napisał Komorowski. Przypomniał jednocześnie, że wielu Polaków w czasie wojny niosło pomoc Żydom, często płacąc za to życiem.

"Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Długo trwało zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów" - napisał Komorowski.

Wyraził też szacunek dla trudu, jaki dla "oczyszczenia historycznej pamięci i przywrócenia dobrych relacji pomiędzy Polakami i Żydami podjęli" jego poprzednicy.


Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Władysław Bartoszewski powiedział, że obecność w niedzielę w Jedwabnem wielu znaczących osób, m.in. rabina Michaela Schudricha i katolickiego biskupa Mieczysława Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Rady ds. Dialogu Religijnego Konferencji Episkopatu Polski, oznacza, że "kontynuują to dzieło", które w tym roku powinno być szczególnie ważne dla Polaków, ponieważ jest to rok beatyfikacji Jana Pawła II. Dodał, że ma nadzieję, że ta uroczystość będzie "dalszym krokiem do ukształtowania świadomości ludzi" tak, by za 20-30 lat było można zrozumieć tamte wydarzenia.

Bartoszewski mówił, że mordu Żydów w Jedwabnem nikt nikomu nie nakazał, choć był chętnie widziany. Mówił, że za mord odpowiadają bezpośrednio jego sprawcy, ale ci, którzy są z nimi związani nie mogą być zwolnieni z odpowiedzialności moralnej za ofiary, bo nie możemy mieć "luksusu spokoju".

Bp Mieczysław Cisło, który jest pierwszym od lat katolickim hierarchą obecnym na uroczystościach w Jedwabnem, przypomniał, że 10 lat temu w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie Episkopat Polski odbył "przebłagalną modlitwę" za zbrodnie w Jedwabnem. W niedzielę w Jedwabnem mówił, że należy modlić się o braterstwo, budowanie mostów pojednania, pokój i przezwyciężanie zła. "Niech nas nie dzielą mogiły ofiar z Jedwabnego, ale ponad nimi niech nas jednoczy modlitwa w budowaniu braterskich polsko-żydowskich więzi" - apelował hierarcha.

"Oby nigdy nie powtórzyły się Katyń i Auschwitz, Kołyma i obozy zagłady ani Jedwabne" - mówił bp Cisło zaznaczając, że Episkopat Polski dziś przybywa do Jedwabnego z tą samą co 10 lat temu modlitwą przebłagalną.

Przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Piotr Kadlcik mówił, że Jedwabne do "symbol bardzo niedobrej sprawy, która zdarzyła się podczas wojny i zdarzała się po wojnie", w której - jak mówił - ludzie nie kierowani żadną "obłąkańczą ideologią" byli gotowi złamać przykazania i zabić drugiego człowieka. Mówił, że nie można traktować historii wybiórczo na zasadzie "wyciągania z ciasta tylko rodzynków".

Kadlcik mówił też, że "krew już wsiąkła w ziemię", były przeprosiny za ten mord, sprawcy albo nie żyją, albo wkrótce staną przed swoim "ostatnim sędzią", ale nie oznacza to, że można o tym zapomnieć. Uważa on, że ważne jest, żeby ofiarom "darować pamięć, szacunek i gotowość do mierzenia się z naszą wspólną historią: tą dobrą i tą złą".


Według ustaleń śledztwa IPN, 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem grupa Polaków, z inspiracji Niemców, zamordowała ponad 300 swoich żydowskich sąsiadów. Polacy mieli, według IPN, "rolę decydującą" w tej zbrodni, ale "można założyć", że inspiratorami byli Niemcy. Co najmniej 300 osób spalono żywcem w stodole, a co najmniej 40 innych zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku.

Śledztwo zostało umorzone, bo - jak argumentował IPN - nie znaleziono w jego toku innych żyjących sprawców tej zbrodni niż ci, którzy już za to odpowiedzieli przed sądem po II wojnie światowej. Nie znaleziono wystarczających dowodów na postawienie zarzutów innym osobom.