"To nie jest rejterada, ja po prostu wyciągam wnioski. Ja mam wyrazisty sposób funkcjonowania w polityce i jasną wizję rozwoju lewicy jako formacji otwartej, opartej na strukturach obywatelskich. Jeśli większość klubu parlamentarnego, który jest kwintesencją partii twierdzi, że im się ta wizja mniej podoba niż wizja Leszka Millera, to ja wyciągam wnioski i stwierdzam, że jeśli SLD takim sposobem kierowania i funkcjonowania jaki ja prezentuję nie jest zainteresowane, to nie rejteruję, ale nie będę startował na szefa SLD" - powiedział Ryszard Kalisz w Radiu ZET.

Polityk SLD ujawnia, że jeszcze w środę rano miał większość i mógł czuć się szefem klubu lewicy. Tymczasem do akcji wkroczy Leszek Miller.

"Nie wiedziałem, że Miller wystartuje. Choć znając Leszka Millera tyle lat i widząc jego działania, zachowania i miny przypuszczałem, że będzie startował. Ogłosił to w środę rano, a kiedy to ogłosił, to już wiedziałem, że część z tych, którzy mi się zadeklarowali przekonał, a skoro dali się przekonać, to teraz muszą być konsekwentni. W środę rano miałem większość" - stwierdził Kalisz.

Zapytany o słowa Leszka Millera, który powiedział, że anioł namówił go do kandydowania, powiedział: "Ach, anioł? Nie jestem specjalisą od aniołów"