Świeżo upieczony poseł Prawa i Sprawiedliwości był gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET. Były wiceminister spraw zagranicznych uważa, że rola Polski podczas szczytu poświęconego kryzysowi w strefie euro była marginalizowana.

"Informowanie nie oznacza, że jesteśmy współdecydującymi o całej UE, na tym polega problem. Możemy się przyglądać, możemy być informowani, ale pytanie czy utrzymamy wpływ na inne decyzje, które wynikają czasem z istnienia strefy euro" - mówił Witold Waszczykowski.

Według niego, nawet szef rządu Wielkiej Brytanii poczuł się jak niepyszny, kiedy usłyszał, że tutaj dla niego miejsca nie ma.

"Szczyt nie podjął decyzji, a te które podjęto, są zależne od decyzji niemieckiego Bundestagu. Idzie to wszystko w złym kierunku, bo idzie w stronę Europy dwóch prędkości, od której my jesteśmy izolowani. Nawet tak silne kraje, jak Wielka Brytania, dostały wczoraj po łapkach na tym szczycie i premier Cameron nie jest w stanie wejść do siedemnastki" - polityk PiS oceniał w Radiu ZET.


Zdaniem Waszczykowskiego, Polska nie ma teraz szans na wejście do strefy euro.

"Na razie nie jesteśmy w stanie, nie ma takiej możliwości, wszystkie nasze wskaźniki mówią, że się nie kwalifikujemy. Ale nawet gdyby polskie wskaźniki gospodarcze były dobre, opłaca nam się przeczekać tę sytuację, jaka jest w siedemnastce. Można być z boku, żeby nie brać na siebie tego balastu, które teraz ma siedemnastka, to nie jest tylko Grecja, ale również inne kraje - wyjaśniał.

Witold Waszczykowski postawił pytanie, na które - jak sam przyznał, nie zna odpowiedzi.

"To jest problem, czy kryzys w strefie euro jest wynikiem złej polityki Grecji, czy wynikiem nieudanej polityki innych instytucji, między innymi wielkich banków niemieckich i francuskich. Dziś pytanie brzmi: czy my ratujemy Grecję, czy wielkie banki, które źle inwestowały w Grecję i inne kraje, które stoją w kolejce do restrukturyzacji długów? (...) Ja na to nie mam odpowiedzi. Dzisiaj wygląda na to, że siedemnastka, w wyniku presji niemieckiej i francuskiej, jest skoncentrowana na ratowaniu banków" - mówił były wiceszef polskiej dyplomacji.